Wraz z potwierdzeniem Diogo Moreiry w LCR Honda w przyszłym roku, nasza stawka na 2026 jest już w 100% znana. W tym artykule skupię się bardziej na samej długości kontraktów i ewentualnych szachów strategicznych na nowe regulacje niż na same opisywanie zawodników (oprócz nowych nazwisk), ponieważ ich tegoroczną formę opisze przy okazji podsumowania tego sezonu.

Ducati Lenovo Team
- Marc Marquez – kontrakt do 2026
- Francessco Bagnaia – kontrakt do 2026
Zawodnicy w czerwieni Ducati oboje mają kontrakty do końca przyszłego roku. Długość umowy z Marquezem była oczywiście spowodowana chęcią dania czasu do adaptacji w nowym zespole. Jakby plan Marc nie wypalił to dawało to również komfortową sytuację zespołowi, żeby jeszcze przed rozpoczęciem nowych regulacji nie przedłużyć z Hiszpanem umowy.
W świetle tego jak się potoczył obecny sezon, to jestem w stanie już dzisiaj powiedzieć, że Marquez podpisze umowę bardzo szybko z włoską ekipą na starty w 2027, która powinna zostać ogłoszona ponownie jako kontrakt dwuletni. Kluczowym aspektem, wokół którego będziemy się obracać w sytuacji na rynku kierowców będą regulacje, które wchodzą po końcu przyszłego sezonu.
Nowe motocykle będą przyczyną ogromnych przetasowań, co sprawia, że kierowcy i zespoły nie będą chciały podpisywać innych umów, niż tzw. 1+1, albo 2 letnich zawierających rożne klauzule. Marquez będzie gorącym nazwiskiem, więc to on będzie rozdawać karty i będzie mógł przebierać w ofertach.
W zupełnie innej sytuacji jest za to Bagnaia, któremu kontrakt również kończy się w przyszłym roku. Obecne jego wyniki na pewno skłonią zarząd Ducati do rozpatrzenia wyboru drugiego miejsce w zespole. Jeśli Włoch poprawi formę i będzie dowozić dobre rezultaty w przyszłym roku, to oczywiście “czerwoni” będą chcieli podpisać z nim umowę.
Wtedy spodziewałbym się kontraktu na dwa lata (oczywiście zależy od długości ewentualnej umowy Marca), która by zabezpieczała jedno miejsce na dłuższy czas, który dałby zabezpieczenie Ducati. O ile jednak Pecco nie poprawi swojej formy, to obsada miejsca na 2027 rok będzie bardziej skomplikowana.
Obóz Bagnaii wspierany przez wiele osób będzie na pewno próbował przepchać kolejną umowę z Włochem. Finalna decyzja może być zupełnie inna, a Ducati ma wśród kogo przebierać. Oczywistym kandydatem, który czai się na miejsce Włocha, jest Alex Marquez, który dodatkowo dostanie fabryczny motocykl w przyszłym roku.

Gresini Racing MotoGP
- Alex Marquez – kontrakt do 2026
- Fermin Aldeguer – kontrakt z Ducati (nie z samym zespołem Gresini) do 2026
Zespół satelicki, który słynie ze swojej rodzinnej atmosfery oraz z bardzo dobrych wyników w ostatnich latach, wszystkich kierowców, którzy dla nich jeździli. Alex Marquez, podobnie jak większość stawki, ma kontrakt do końca przyszłego roku. Wszystko wskazuje na to, że pozostanie na satelickiej maszynie na kolejne lata.
Jedynym scenariuszem, w którym Hiszpan opuściłby Gresiniego, to kiedy konkurencyjny zespół fabryczny by się do niego zgłosił. Oczywiście “najbliżej” jest oferta od Lenovo Ducati, ponieważ w końcu dostanie okazję do wykazania się na fabrycznym motocyklu.
Fermin Aldeguer również ma dość klarowną przyszłość, z racji tego, że już przy ogłoszeniu jego dwuletniej umowy dodano, że ma ona opcję przedłużenia na kolejne dwa lata. Hiszpan z wyścigu na wyścig jest coraz lepszy, a ostatnio nawet wygrał wyścig, co na pewno zadowala zarząd Ducati. Mimo że umowa jest podpisana z całym Ducati Racing, to pozostanie w Gresinim jest raczej pewne. VR46 stara sobie nie narzucać zawodników, a Lenovo będzie obsadzone jak nie przed Pecco, to Alexa.

VR46 Racing Team
- Fabio Digiannantionio – kontrakt do 2026
- Franco Morbidelli – kontrakt do 2026
Zespół legendy tego sportu – Valentino Rossiego, stoi przed znacznym wyzwaniem w nadchodzącym okresem. Jak sam właściciel mówi ta ekipa ma służyć przede wszystkim dawaniem szansy obiecującym zawodnikom i zapewniać im szansę na wyniki, żeby potem mogli iść wyżej, do fabrycznych zespołów.
Dokładnie tak było z Lucą Marinim i Marco Bezzecchim, którzy po epizodzie w VR46 przeszli do fabryk. Jednak od momentu rozstania się tej dwójki z tym zespołem, nic nie idzie po myśli Valentino. Transfer Digiannantonio był jak najbardziej trafiony. Włoch kręci dobre wyniki i o ile nie zgłosi się po niego Aprilia, czy Yamaha, to prawdopodobnie podpisze kolejne przedłużenie z ekipą Rossiego.
Znacznie większym problemem jest z kolei ten, z którym przedłużenie podpisali niedawno, czyli Franco Mordbidelli. Franco dostał kontrakt na rok i nie będę ukrywać, że to bardzo zły znak. Za Włochem zdecydowanie najbardziej przemawia właśnie członkostwo w akademii VR46 i prawdopodobnie przez to idące wsparcie samego Valentino.
Problem leży jednak w tym, że Morbidelli swój nie najdłuższy okres świetności ma zdecydowanie za sobą, a obecnie bardzo często pełni rolę kuli do kręgli na torze. Ilość zawodników, ile on wyeliminował z wyścigów w tym roku jest wręcz nieprawdopodobna, podobniej jak to, że jeszcze nie dostał kary cofnięcia na koniec stawki. Jeśli VR46 dalej zamierza patrzeć przez aspekt akademii, to za niedługo będą mieć poważny problem.
O ile Franco nie dostanie objawienia i nie zacznie jeździć, jak dawniej, to zespół Rossiego mógłby zgłosić się po kogoś z Moto2, chociażby Davida Alonso, czy Daniela Holgado. Będzie to jednak wymagało zwolnienie wychowanka akademii, co może być finalnie problematyczne.

KTM Factory Racing i KTM Tech3
- Pedro Acosta – kontrakt do 2026
- Brad Binder – kontrakt do 2026
- Enea Bastianini – kontrakt do 2026
- Maverick Vinales – kontrakt do 2026
Ponownie te dwa zespoły połączę w jedno, ponieważ wpływ fabryki KTM-a na zespół satelicki jest bardzo duży i kontrakty są dogadywane razem. Austriacka ekipa jest w bardzo ciężkim położeniu. Całemu koncernowi KTM grozi bankructwo z racji ogromnego wręcz zadłużenia. Ograniczenie działalności w motorsporcie wydaje się racjonalnym sposobem, żeby tnąć koszty, ale sam zarząd stoi twardo na stanowisku, że będą kontynuować projekt w MotoGP.
Jaka jest prawda to zobaczymy w przyszłości, ale na razie kontrakty wszystkich ich zawodników kończą się po przyszłym roku. Ich największa gwiazda – Pedro Acosta z pewnością będzie oglądać się po wszystkich dostępnych opcjach. Już pomijając sam fakt kondycji finansowej koncernu, to jeszcze pozostaje sam fakt osiągów. Motocykl KTM-a jest trudny do opanowania i wymaga dużej ilości czasu do przystosowania się, a nie zapowiada się również, żeby ta ekipa byłaby w stanie walczyć o tytuły w najbliższych latach.
Hiszpan będzie w kręgu zainteresowań wielu zespołów, a z pewnością Aprilia, czy Yamaha (Hondę pomijam jak na razie z przyczyn osiągów) byłyby zadowolone mając takiego zawodnika u siebie. 2025 nie jest sezonem Bindera, którego forma pozostawia wiele do życzenia. KTM będzie mieć dwie opcje – albo postawi na stabilność i nawet jeśli nie poprawi wyników za rok to Afrykańczyk zostanie, albo weźmie kogoś z Moto2, gdzie bardzo dużo ciekawych nazwisk będzie walczyć o mistrzostwo świata.
Z Eneą Bastianinim będzie bardzo podobna sprawa, jak z Binderem, a Maverick Vinales już wypowiadał się, że on jest bardzo zadowolony z pracy w austriackiej ekipie i chce pozostać z nimi, co najmniej do 2027 roku, na co KTM powinien przystać, z racji jego nie najgorszych wyników.

Aprilia Racing
- Marco Bezzecchi – kontrakt wieloletni
- Jorge Martin – kontrakt do 2026
Wchodzimy na bardzo ciekawe wody wraz z Aprilią. Włoska marka pokazała w tym sezonie, że mają bardzo konkurencyjny motocykl i kto wie, czy nie będą w stanie powalczyć o tytuł w niedalekiej przyszłości. Współpraca z Bezzecchim raczej zadowala obie strony i pokusiłbym się o stwierdzenie, że przedłużenie kontraktu będzie spisane do co najmniej 2028.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z Martinem, który podjął bardzo głupią decyzję w środku tego sezonu. Wszyscy doskonale pamiętamy aferę ze zrywaniem kontraktu i przechodzeniem do Hondy w przyszłym sezonie, a późniejsze odwracanie całej sytuacji. Wątpie, że Aprilia będzie chciała zaryzykować dalsze przedłużenie umowy po czymś takim. Jorge prawdopodobnie zostanie zostawiony na lodzie, a włoska ekipa będzie szukać kogoś nowego.
Naturalnym ruchem byłoby wzięcie kogoś z Trackhouse’a, ale Aprillia lubi ryzykować i nie zdziwiłaby mnie próba pójścia po Alexa Marqueza, Pedro Acostę, czy nawet Fabio Quartararo. Jeśli taki ruch by się nie udał, to dalej mają Fernandeza i Ogurę, którzy radzą sobie jak najbardziej okej i byliby gotowi być kierowcą numer dwa, obok Bezzecchiego.

Yamaha MotoGP Team
- Fabio Quartararo – kontrakt do 2026
- Alex Rins – kontrakt do 2026
Yamaha stoi przed ogromnym wyzwaniem, jeśli chodzi o nadchodzący rok. Japońska marka musi zbudować motocykl (jednocześnie pracując nad V4), który będzie umożliwiał jazdę na szczycie i da szansę na kolejny tytuł Fabio Quartararo. Francuz niejednokrotnie wypowiadał się w mediach, że bez konkurencyjnej maszyny opuści Yamahę. Rok temu dał zespołowi duży kredyt zaufania przedłużając kontrakt na dwa lata, ale jeśli nie będzie mógł wygrywać w 2026, albo będzie widzieć, że postępy na 2027 idą za wolno, to bez wahania pójdzie gdzieś indziej.
Naturalnie powinna być to Aprilia, która nie odmówiłaby zawodnikowi klasy Fabio, a to postawiłoby Yamahę w bardzo nieciekawym środowisku. Na drugim fotelu pozostaje Alex Rins, który osiąga wręcz fatalne wyniki (nie licząc jednej rundy) i nie ma opcji na przedłużenie z nim umowy po 2026.
Marzeniem Yamahy będzie osiągnięcie dobrych wyników przez Topraka Razgatlioglu w przyszłym roku w Pramacu i przeniesienie go do fabryki, jak najszybciej to tylko możliwe. Jeśli będą zmuszeni szukać kogoś jeszcze na drugie miejsce, to prawdopodobnie zgłoszą się po Jacka Millera (podobnie jakby Toprak nie domagał), albo po Acostę, czy Martina.

Honda HRC oraz LCR
- Johann Zarco – kontrakt do 2027
- Luca Marini – kontrakt do 2026
- Joan Mir – kontrakt do 2026
- Diogo Moreira – kontrat wieloletni
Ponownie HRC oraz LCR są wręcz bliźniaczymi zespołami, więc zestawię je obok siebie. Johann Zarco jako jedyny ma 100% pewną przyszłość i zostanie z LCR do końca 2027, pomagając Hondzie w rozwoju motocykla i kto wie, może nawet wygrywając wyścigi. Po tym okresie Francuz może stwierdzi, że to czas odejść na emeryturę, a jak nie to miejsce znajdzie, jak nie w MotoGP, to w WSBK.
Luca Marini wraz z Joan’em Mir’em mają za to ciężki sezon za sobą i prawdopodobnie jeszcze cięższy przed sobą. Ich sytuacja w Hondzie jest raczej nie wiadomo i wszystko zależy od wyników zarówno motocykla, jak i ich samych. O ile Mir niekoniecznie może być na oku różnych zespołów, tak jednak Marini różne oferty może otrzymać, a jak się to potoczy to zobaczymy.
Jednym z najciekawszych zawodników do przyglądania się w przyszłym roku, z pewnością będzie Brazylijczyk – Diogo Moreira. Diogo walczy o tytuł Moto2 w tym roku i pokazuje nieprawdopodobne tempo, co pozwoliło mu podpisać wieloletnią umowę z japońskim koncernem. Czas do adaptacji ma zapewniony, a praca z bardzo doświadczonym zawodnikiem w LCR powinna mu ułatwić niemały przeskok.

Trackhouse MotoGP Team
- Raul Fernandez – kontrakt do 2026
- Ai Ogura – kontrakt do 2026
Trackhouse jako nowy zespół, bez wcześniejszego doświadczenia w sportach motocyklowych, stawia na stabilność i podpisał obu zawodników do końca przyszłego roku. Bardzo prawdopodobnie jeden z nich zostanie na co najmniej kolejny sezon, a stawiałbym, że nawet oboje (chyba że dostaliby propozycję przejścia na znacznie lepszy motocykl/ do fabrycznego zespołu).
Zarówno Raul, jak i Ai radzą sobie całkiem nieźle i oni oraz ekipa są z siebie zadowoleni, więc prawdopodobnie Trackhouse pozostanie niezmieniony jeszcze przez chwilę.

Pramac Yamaha MotoGP Team
- Jack Miller – kontrakt do 2026
- Toprak Razgatlioglu – kontrakt do 2027 z Yamaha Racing
Pramac to zespół, który zrobił niesamowicie odważny ruch i odszedł od Ducati, wiążąc się tym samym z Yamahą, które wyniki nie dorastają do pięt włoskiej ekipie. Wierzą jednak, że to wszystko im się opłaci w przyszłości i znowu będą mogli walczyć o tytuł, jak rok temu.
Sam Jack Miller jest zadowolony z zespołu i gdyby nie wywrotki, to byłby na niezłej pozycji w klasyfikacji kierowców. Fabryka, prawdopodobnie niezdolna do rozwiązania kontraktu z Rinsem, stwierdzili, że nie ma co i najlepiej zatrzymać Millera w Pramacu, o skoro obie strony tego chcą. Australijczyk to zawodnik z dużą wiedzą, z racji że trochę ekip zwiedził w ciągu swojej kariery, co pomaga w rozwoju motocykla.
O ile tylko poprawi konsekwencje w przyszłym sezonie, to wcale nie zdziwi mnie informacja o przedłużeniu kontraktu nawet na dwa kolejne lata. W zupełnie innym położeniu jest drugie miejsce Pramaca. Na nie wstąpi w przyszłym sezonie Toprak Razgatlioglu, a więc dwukrotny (albo trzy – dowiemy się tego w ten weekend) mistrz świata World SupeBike. Yamaha pokłada w nim ogromne nadzieje i daje mu czas na zaaklimatyzowanie się.
Kontrakt z całym koncernem podkreśla to, że jak się sprawdzi, to go przeniosą do fabrycznego zespołu, a jak nie to jeszcze rok spędzi w Pramacu, oswajając się z nowymi regulacjami. Czy Turek sobie poradzi z prototypami, to już rozstrzygnie się w niedalekiej przyszłości.

I o to tym sposobem dochodzimy do końca prezentacji gridu MotoGP na przyszły rok oraz tego, jak on może się zmienić w nadchodzących latach. Oczywiście na koniec dnia wszystko to jest spekulacją, ponieważ jednego czego można być pewnym w motorsporcie, to tego że wszystko może się zdarzyć.
Będzie nam niezmiernie miło, jeśli postawisz nam wirtualną kawę – to nasze paliwo do dostarczania kolejnych informacji ☕





