Le Mans zbliża się wielkimi krokami, a wiele osób odlicza już do niego dni, IMSA ponownie wypełnia lukę w kalendarzu wyścigowym. Tym razem tylko dwie klasy, GTP i GTD PRO, podjęły się rywalizacji w ramach mistrzostwa Ameryki.
BoP nie takie idealne, jak spekulowano
Wraz z wypuszczeniem tablic Balance of Performance na piątą rundę IMSA, Sportscar365 podało do informacji publicznej, że IMSA w owej tabelce „maczała palce” ręcznie. Tym razem poza symulacjami zostały zastosowane manualne poprawki. Według Johna Doonana, prezydenta IMSA, miały one naprawić problem z tym, iż system bazujący na pięciu poprzednich rundach do wyliczania balansu nie reagował na tyle szybko, by wyrównać osiągi stawki.
„Chcesz postępować właściwie i dokonywać korekt w oparciu o dany proces, ale kiedy gdy sytuacja jest nieco rozbieżna pod względem rywalizacji, gdy masz kilka samochodów poza pasmem osiągów i kilka samochodów poniżej tego pasma po niskiej stronie, chcesz zjednoczyć wszystkich.
„Myślę, że każdy, kto chce zobaczyć ekscytującą rywalizację, chciałby tego, co staramy się zrobić zarówno w GTP, jak i GTD [Pro], gdy zmierzamy do Detroit”.
Jack Doonan dla Sportscar365.com
Ameryka rządzi się swoimi prawami, w kwalifikacjach również
W kwalifikacjach GTP pierwszy raz w tym sezonie nie otrzymaliśmy pierwszego miejsca zdobytego przez BMW. Tym razem to Acura triumfowała, z #93 prowadzonym przez Nicka Yelloly’ego na pierwszym miejscu. Na drugim miejscu, #60 kierowana przez Toma Blomqvista dotrzymywała im kroku.
Drugi rząd trafił do obu aut BMW, z #25 będącym tym na trzeciej lokacie, kiedy to Porsche prowadzone przez Porsche Penske Motorsport zajęły trzeci rząd. Najlepsze czasy ustalone przez WTR z numerami #10 i #40, jak i PPM #7 zostały usunięte poprzez wywołanie czerwonej flagi w treningach.

Sesja kwalifikacyjna GTD PRO okazała się o wiele bardzie dramatyczna niż swój odpowiednik w prototypach. Dublet na pierwszej i drugiej lokacie zdobył Ford Multimatic Motorsports, z Ford Mustangiem GT3 #65 zdobywającym Pole Position. Najszybszy czas dla Corvette Racing #3 i Pffaf Motorsports #9 został usunięty za wywołanie czerwonej flagi w treningu.

Największym przewinieniem może pochwalić się Rosmus Lindh, zastępujący Giancomo Altoe w ten weekend dla Dragonspeedu #81. Po kolizji ze ścianą, wywołał on czerwoną flagę, co usunęło dwa najszybsze okrążenia sesji dla załogi Ferrari 296 GT3. Wymusiło to na nich start z przedostatniej pozycji. Ostatnią pozycję zajęło Vasser Sullivan Racing #14, które złamało zasady i nie przeszło sprawdzenia technicznego po kwalifikacjach.
Sto minut po ulicy, co złego może się stać?
Sam wyścig ruszył bez żadnych zakłóceń na torze, lecz transmisję wyścigu spotkały problemy. Pomimo wielu trudności dla kibiców, to wyścig dostarczył sporo emocji. Jednym z pierwszych incydentów było zakręcenie się Paul Miller Racing #1 w jednym z zakrętów, skazało ich to na stratę kilku okrążeń. Wraz z krótką neutralizacją wywołaną odłamkami na torze, wiele drużyn pokusiło się na zjazd do alei serwisowej i zmianę swoich kierowców. Czas minimalny jazdy w Detroit wynosi tylko pięć minut!
Drugim autem, które straciło swoje szanse na dobry wynik, był ponownie DragonSpeed #81. Po przejęciu auta od swojego kolegi z zespołu, Albert Costa nie skręcił na jednym z zakrętów. Spowodowało to stratę dwóch okrążeń do lidera swojej klasy. Na szczęście, dał radę wycofać z ślepego zaułka i wrócić do wyścigu.

Porsche nie wygrywa, po raz pierwszy w GTP!
Od tego momentu akcja nie przybierała na prędkości. Jedną z ważniejszych zmian było przejęcie lidera stawki GTP przez Felipe Nasr’a z Porsche Penske Motorsport #7 od Rengera van der Zande z MSR #93 poprzez świetny ruch strategiczny. Lecz nie oznaczało to, że Porsche ponownie wygra! Po ustabilizowaniu się stawki, do ataku przeszedł Ricky Taylor z Wayne Taylor Racing #10.
Po dosyć agresywnym manewrze, wygrał on gonitwę z Nasr’em i go wyprzedził. W tamtym momencie Brazylijczyka gonił również van der Zande. Korzystając z tłoku innych samochodów, wyprzedził on kierowcę #7. Gdy czas przeznaczony na wyścig wszedł już w liczby jednocyfrowe, van der Zande zaryzykował w jednym z ciasnych zakrętów Detroit i złapał swojego Amerykańskiego rywala. Załoga #93 dojechała do mety na pierwszej pozycji z różnicą tylko 0.947 sekundy.

Równolegle, w GTD PRO również odbyła się silna rywalizacja, choć nie o pierwszą lokatę. AO Racing #77 i Pratt Miller Motorsports #4 wdały się w dosyć agresywną walkę, która skończyła się dopiero po fladze w szachownicę. Corvette uderzyła w „Roxy”, co wywołało dosyć sporą kolizję po zakończeniu wyścigu. Oba auta otrzymały karę przejazdu przez aleję serwisową, podobnie do BMW Team RLL #25, które otrzymało ją za wyprzedzanie pod żółtymi flagami.


Co dalej? Le Mans i Watkins Glen!
Następnymi rundami dla kierowców i zespołów startujących w Detroit jest w większości Francuski Klasyk, Le Mans 24h. Tydzień po owym maratonie odbędzie się 6h of Watkins Glen, w którym w końcu zobaczymy wszystkie cztery klasy IMSA w akcji – pierwszy raz od 12h of Sebring, na tor powrócą samochody LMP2, m.in Prototyp z numerem #43 należący do Inter Europol Competition. W tym wyścigu również wróci punktacja Michellin Endurance Cup.
Źródła: Oficjalne konto IMSA na X. oficjalne konto Ford Performance na X. Oficjalne konto Nicka Yellolyego na X. Transmisja IMSA na YouTube, Oficjalna Strona IMSA
Będzie nam niezmiernie miło, jeśli postawisz nam wirtualną kawę – to nasze paliwo do dostarczania kolejnych informacji ☕






