Wraz z opadnięciem dymu i wypuszczenia oficjalnej klasyfikacji Le Mans 2025 można powiedzieć, że ten legendarny weekend dobiegł końca. Lecz co uczyniło go tak specjalnym? Dlaczego to akurat 15 czerwca zostanie w pamięci polaków?
AF Corse #83 na najwyższym stopniu w 24h Le Mans 2025
Pomimo zawirowań w kwalifikacjach, które wysłały załogę #83 na trzynaste miejsce w kwalifikacjach, ekipa żółtego Ferrari nie złożyła broni. Zaczynając od startu i oszczędzania paliwa przez Phila Hansona, aby później oddać auto Kubicy i Ye. #83 przedzierało się przez stawkę, podobnie do tempa jakie nabrało sobie Porsche Penske Motorsport #6, które w dwie godziny z P21 wybiło się na pierwsze miejsce.
W nocy, gdzie pojawił się jedyny samochód bezpieczeństwa, a później przy świcie, Ferrari nie chciało puścić swojego prywatnego auta na samowolkę. Padały polecenia, które #83 wykonywało, a #51 równolegle ignorowało. Nie słuchanie się poleceń przez #51 nie zatrzymało ich od zakręcenia się w wjeździe do alei serwisowej. Oddało to ich pozycję lidera AF Corse #83, a drugą lokatę PPM #6.
Wraz z rosnącym ciśnieniem, ostatnie sześć stintów w żółtym aucie przejechał Robert Kubica, które zbliżały się do wahań na maksymalnym czasie za kierownicą za jednym razem. Polak dobił podczas ostatniej zmiany do trzech godzin i trzydziestu minut.
Wraz z pojawianiem się problemów fabrycznych aut, oddaliły się one od pierwszego AF Corse i drugiego Porsche Penske Motorsport. Zwycięstwo zostało wręcz zadecydowane na etapie ostatnich pitstopów. Oszczędzanie paliwa przez Hansona okazało się skuteczne i to Robert Kubica przekroczył linię mety jako pierwszy. Jest to dla niego i Yifei’a Ye pierwsze zwycięstwo na Le Mans w karierze, a dla Hansona drugie.
Polska Piekarnia znów na czele
Pomimo powiększonego wyzwania rzuconego Inter Europol Competition, które wytworzyło wystawienie dwóch aut na 24h Le Mans, piekarze znów sprostali zadaniu. Tom Dillmann i Nick Yelloly świetnie wykorzystali czysty tor w kwalifikacjach, co dało im drugą lokatę na starcie. Niestety, drugie auto nie przeszło do Hyperpole, a Luca Ghiotto nie miał możliwości złożenia dobrego okrążenia.
Wyścig w klasie LMP2 należał głównie do załogi #43. Po średnim starcie, wykorzystali okazję i zdobyli fotel lidera przed zmrokiem. Z powodu czystej jazdy wszystkich rywalizujących, załoga #43 wykorzystała okazję. Kuba Śmiechowski w trzech pobytach w aucie zdołał wyrobić swoje wymagane 6h, a owe czasy okrążeń nie odbiegały tempem od innych kierowców w tym samym czasie.
Dla załogi #34 Le Mans było sporym rollercoasterem. Zaczynając od P16, przebijając się na P5, aby później pomimo dobrego tempa Simmenauer’a i Boulle’go stracić aż za wiele karą stop-and-go za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Łącząc to z awarią skrzynii biegów, przez co na sam koniec Ghiotto miał dostępne tylko dwa biegi. Pomimo to, #34 zakończyło wyścig pomyślnie – P5 w Pro/AM i P10 w klasyfikacji generalnej LMP2.
Pomimo wyrównanej stawki, to #43 Inter Europol Competition i #48 VDS Panis Racing szły ze sobą łeb w łeb, aż zegar wybił pół godziny do końca wyścigu. Wtedy to Nick Yelloly przez zablokowanie kół przy wjedzie do pitlane otrzymał karę przejazdu za aleję serwisową. Choć mogło się to wydawać końcem szans na zwycięstwo, jak grom z jasnego nieba dla załogi #43, ich główny rywal doświadczył awarii zawieszenia. Pozwoliło to Yelloly’iemu nadrobić stratę i wyrobić sobie przewagę około dwóch minut.
Dzięki temu swoje drugie klasowe zwycięstwo na Circuit de La Sarthe odniosło Inter Europol Competition i Jakub Śmiechowski. Było to pierwsze zwycięstwo 24h Le Mans dla Toma Dillmann’a i Nick’a Yelloly’iego.
Ostatni Element Układanki – klasa LMGT3
Pomimo braku jakiegokolwiek Polaka w klasie LMGT3, owa klasa też przyniosła sporo dobrego ścigania. Wyścig zaczął się od dominacji Team WRT #46 i ich BMW M4 LMGT3, choć wszystkie trzy auta operowane przez Manthey’a – Manthey 1st Phorm #92, Manthey #90 i Iron Dames #85, dotrzymywały im tempa, z przebłyskami od Vista AF Corse.
Dwa auta należące do WRT niestety zakończyły swoją przygodę w nocy. #46 uświadczyło awarii, która wrzuciła Kelvina van Der Linde w żwir, a #31 potrąciło królika. Oba auta zostały wycofane oficjalnie przed wschodem słońca. Lecz wraz ze wschodem musieliśmy się również pożegnać z Iron Dames walczącymi o zwycięstwo. Lexus Akkodis ASP Team #87 zderzył się z biało-różowym Porsche, co przy okazji wywołując problem z autem zepchnęło damską załogę na sześć okrążeń straty do lidera.
W ostatniej prostej do końca wyścigu, gdy podium już było prawie pewne, McLaren 720S LMGT3 EVO #59 należący do United Autosports nie wytrzymał całych 24h, co wywołało ostatnią strefę zwolnienia w wyścigu, która wielu kibicom mogła napsuć nerwów. Finalnie, Le Mans w klasie LMGT3 wygrało #92 Manthey 1st Phorm.

Ferrari AF Corse #50 zostało zdyskwalifikowane za brak śrub na swoim tylnym skrzydle, które odpadły w ostatnich 37 minutach wyścigu. Przez ich brak auto nie przeszło testu wygięcia skrzydła.
Źródła: Oficjalne konto na X World Endurance Championship, dokument finalizujący klasyfikację 24h Le Mans
Będzie nam niezmiernie miło, jeśli postawisz nam wirtualną kawę – to nasze paliwo do dostarczania kolejnych informacji ☕





