wMotorsporcie.pl

Najnowsze informacje ze świata F1, F2, F3 i wyścigów długodystansowych

Ayao Komatsu - bolid Haasa może walczyć z innymi
Formuła 1

Ayao Komatsu: bolid Haasa może rywalizować z innymi

Bolid Haasa od dłuższego czasu był na swój sposó synonimem końca stawki. Wiele wskazuje na to, że pora odejśc od tego typu utartych porównań – nie tylko z powodu kiepskiej kondycji Alpine. Dość zaskakujące i napawające optymizmem było już wejście Nico Hulkenberga do Q3 podczas kwalifikacji do Grand Prix Bahrajnu. Zapewne wielu kibiców zastanawia się, czy to przypadek, czy jednak efekt poprawek w bolidach Haasa na ten rok. Jak przyznaje Ayao Komatsu, będący szefem Haas F1 Team, czasy się zmieniły. Amerykański zespół ma teraz samochód, którym może się ścigać, po tym jak rozwiązał ciągłe problemy z oponami.

Bolid Haasa polubił się z oponami

Nie trzeba daleko sięgać pamiecią, by przypomnieć sobie chroniczne kłopoty Haasa z efektywnym zarządzaniem oponami przez kierowców tej ekipy. Cały ubiegłoroczny sezon to była praktycznie walka z ogumieniem, pit stopy można było zliczać w hurtowych ilościach, a w efekcie trudno było spodziewać się jakichkolwiek spektakularnych rezultatów i wysokich miejsc na finiszu wyścigów. Sytuacja ta zmusiła zespółdo podjęcia największych działań właśnie w tym zakresie już na etapie projektowania tegorocznej konstrukcji. W efekcie bolid Haasa na 2024 rok – VF-24 – już podczas przedsezonowych testów w Barcelonie został poddany surowej ocenie. Zespółpostawiłna symulację długiuch przejazdów, by upewnić się, że kierowcy będą wstanie skutecznie zarządzać oponami. Efekty, zdaniem szefa zespołu, napawają optymizmem – czego potwierdzeniem jest 10 pozycja na starcie do Grand Prix Bahrajnu, wywalczona przez Nico Hulkenberga i 12. pozycja na mecie Kevina Magnussena.

Komatsu: walka o punkty była zaskakująca

Pozytywnego zaskoczenia nie kryje zresztą Ayao Komatsu, przyznając wprost, że przebieg Grand Prix Bahrajnu – pomijając feralne uszkodzenie bolidu przez Hulkenberga – wskazuje na duży progres ekipy.

„Gdyby ktoś mi powiedział przed startem sezonu, że będziemy w tym roku walczyć o punkty już w pierwszym wyścigu, osobiście nie spodziewałbym się tego. Wiem, ile korzyści osiągnęliśmy, rozpoczynając projektowanie VF-24, ale mam też świadomoś, że zaczęliśmy późno. Wiem, że zatrzymaliśmy się na dwa miesiące, przestawiając siły na przygotowanie poprawek na Austin rok temu. Na swój sposób był to stracony czas i jesteśmy przez to z tyłu, prawda? Zakładałem, że przy tej samej ilości czasu tempo rozwoju wszystkich pozostałych jest co najmniej tak dobre jak nasze, zwłaszcza że jesteśmy najmniejszym zespołem. Tymczasem podczas testów wyniki okazały się inne niż oczekiwane, ale nie liczyłem na ich powtórzenie. Podczas kwaliifkacji w Bahrajnie naszym celem było zakwalifikowanie obu samochodów w Q2, co nam się udało. Nico zrobił w Q2 to, w czym jest naprawdę dobry. Wykonał niesamowite okrążenie, kolejne w Q3, ale nie założyliśmy nowych opon, ponieważ potrzebowaliśmy nowych opon na niedzielę. Niestety jego start nie był udany i jego wyścig zakończył się w pierwszym zakręcie. Ale jak widać po wyścigu Kevina, w tym roku możemy ścigać się w środku stawki”.

Bolid Haasa będzie jeszcze lepszy?

Komatsu przyznaje także, że takie rezultaty to dopiero początek. Biorąc pod uwagę specyficzną charakterystykę toru na pustyni sakhir, cechującego się wysoką degradacją opon, może być jeszcze lepiej. Zdaniem szefa zespołu, Haas będzie jeszcze w tym sezonie na innych torach w stanie walczyć z pozostałymi zespołami. Pewne jest jedno zdaniem Komatsu Haas wraca do gry:

„Dżudda to kilka szybszych zakrętów i niższy docisk. To będzie kolejne wyzwanie. Ale jeśli porównam to, gdzie jesteśmy teraz z miejscem, w któym byliśmy 12 miesięcy temu, jesteśmy znacznie wyżej w stawce. Możemy się ścigać. To bardzo pozytywne.”

źródło: f1i.com, fot. Haas

Postaw mi kawę na buycoffee.to

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *