W ubiegłym sezonie IMSA jednym z największych zaskoczeń okazał się DragonSpeed. Założony przez Eltona Juliana w 2007, znany pierwotnie z prototypów i występów w LMP1 okazał się tzw. „czarnym koniem” dla zespołów wspieranych przez producentów w GTD PRO. Jak do tego doszło i co stało za sukcesem tej „skromnej” w skali operacji?
Przeszłość zespołu
Początki DragonSpeedu zaczęły się od samochodów GT w 2011. Cztery lata po założeniu zespołu, ich pierwszym występem okazała się 24h of Daytona 2011. Omijając sezon 2012, pełnoprawnie zadebiutowali w American Le Mans Series w 2013 z Orecą-FLM09. W 2014 startowali w Pirelli World Challenge, a w 2015 zaliczyli debiut na Europejskiej ziemii w Blancpain Endurance Series. DragonSpeed na początku 2016 zaopatrzył się w Orecę 05, debiutując w ELMS.
W 2017 Amerykański zespół zaopatrzył się w dwie Orecii 07 do udziału w European Le Mans Series, a w 2018 do tego arsenału dołączyło BR Engineering-BR1, które pozwalało im startować w WEC w klasie LMP1. W tym samym sezonie, DragonSpeed ogłosiło dołączenie do IndyCar na sezon 2019. Po kilkunastu startch, które nie okazały się być zbyt udane, wraz z pandemią, zespół sprzedał swoje zasoby Meyer Shank Racing.
W latach następnych DragonSpeed kontynuowało program LMP2 w różnych seriach. W 2021 było to ELMS i WEC, w 2022 IMSA a w 2023 ponownie European Le Mans Series. 2024 przyniósł zmianę – zespół z prototypów przeniósł się na auta GT3, po przejechaniu połowy sezonu MEC prototypem. 2025 było pierwszym pełnym sezonem IMSA dla DragonSpeedu z Ferrari 296 GT3.



DragonSpeed-Risi Competizione
Na sezon 2025, który był pierwszym pełnym dla DragonSpeedu używając Ferrari 296 GT3, nawiązano współpracę z Risi Competizione. Włosko-amerykański zespół odpowiadał za wsparcie infrastrukturalne i inżynieryjne DragonSpeedu w pierwszym roku ich operacji samochodem Ferrari. Pomimo tego wsparcia, załoga #81 prawie wcale nie testowała. To powinno postawić ich na stratnej pozycji wobec rywali, lecz nie stało się tak.
Z jednej strony jest to bolesne, ponieważ również chcemy przeprowadzić testy, aby być lepiej przygotowanym. Ale kiedy już jedziemy na wyścig i od razu osiągamy dobre wyniki, tak jak podczas FP1 Road America, większość samochodów przeprowadzała testy, z wyjątkiem nas. Pojechaliśmy tam i myślę, że w pierwszym wolnym treningu znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Ale taka jest siła DragonSpeedu, Risi (Competizione).
Albert Costa dla Racer.com na temat braku testów DragonSpeedu
Kierowca-Bohater, Albert Costa i załoga za sukcesem
DragonSpeed, jako jedyny zespół w GTD PRO, odbył większość sezonu bez kierowcy fabrycznego. David Rigon dołączał do zespołu jedynie na rundy długodystansowe, a Giacomo Altoe pojawiał się głównie na rundy Sprinterskie. Zostawiło tylko jednego kierowcę w walce o tytuł mistrza kierowców GTD PRO – Alberta Costę. Owy Hiszpan rok wcześniej zakończył sezon dla Conquest Racing, lecz zamiast Costy, na 2025 załogę #34 zasilił Daniel Serra.
„W piątek wieczorem odbyłem spotkanie z zespołem i poinformowano mnie, że nie będę kontynuował współpracy. [Dwa dni wcześniej] planowałem podpisać kontrakt, ale teraz wszystko się zmieniło.”
„W sobotę rano nie miałem kontraktu. Jedynym narzędziem, jakie miałem w tej chwili, było wygranie wyścigu lub zrobienie wszystkiego, co w mojej mocy, tak jak robię to każdego dnia. Ostatecznie uważam, że jechałem z sercem.”
Albert Costa dla Sportscar365 o swojej sytuacji kontraktowej na koniec 2024
DragonSpeed finalnie gościł sześciu kierowców w załodze w sezonie 2025. Pomimo to, #81 miało jeden z najlepszych współczynników zdobywania Pole Position. Z dziesięciu wyścigów, pierwsza lokata startowa przypadła im aż cztery razy z dziesięciu możliwych.
Pomimo posiadania auta mniej niż rywale, łącząc to z brakiem testów, posiadanie doświadczenia przeprowadzania wyścigów LMP2 wchodziło w ruch. Poza kierowcami, w sukcesie DragonSpeed-Risi Competizione swój duży udział mają mechanicy, inżynierowie i stratedzy z obu „stron” zespołu. Rick Mayer jest inżynierem zespołu i cieszy się powszechnym uznaniem za pracę, jaką wykonuje, aby Ferrari z numerem #81 osiągało odpowiednie wyniki.
Chociaż nie udało się im finalnie pokonać fabrycznie wspieranego Corvette Racing, załoga #81, która walczyła przeciwko silniejszym rywalom, pokazała na co ją stać. W sercu programu pozostaje Elton Julian – którego Costa żartobliwie nazywa „Eltonem Johnem” – i to on dalej prowadzi DragonSpeed, pokazując, że przy wystarczającej determinacji, można stawić czoła silniejszym.
Plany DragonSpeed na 2026
DragonSpeed na sezon 2026 przeniesie się do klasy GTD w IMSA. Może być to pogoń za możliwym występem na Le Mans, lecz na ten moment jest za wcześnie aby to stwierdzić. Risi Competizione, które wspierało amerykański zespół wróci do stawki w klasie GTD PRO na rundy MEC. Choć na chwilę obecną nie wiemy na ten temat zbyt wiele, to DragonSpeed, który z dumą reprezentuje swoje dziesięć gwiazd stanie na wysokości zadania w 2026.
Źródła: Racer.com, Sportscar365.com, FIAWEC.com, Dailysportscar.com, INDYCAR.com
Będzie nam niezmiernie miło, jeśli postawisz nam wirtualną kawę – to nasze paliwo do dostarczania kolejnych informacji ☕






