IMSA, zgodnie z kalendarzem, tym razem zawitała do słonecznej Kanady na Canadian Tire Motorsport Park. Bez klasy GTP, to LMP2 stały się głównymi bohaterami tego wyścigu z towarzyszącymi im klasami GTD i GTD PRO. Jako jedna z dwóch rund sprintowych w których biorą udział LMP2, emocje były na wysokim poziomie.
Kwalifikacje IMSA
Klasa GTD rozpoczęła kwalifikacje z drobnym przesunięciem – nie przeszkodziło to wielokrotnemu zdobywcy pierwszych lokat w swojej klasie, Jackowi Hawksworthowi, aby zdobyć swoje trzecie pole position na Canadian Tire Motorsport Park, które jest czwartym z rzędu dla Vasser Sullivan Racing.
„To naprawdę dobry wynik. Daje nam to dobry zestaw punktów dzisiaj i dobrą pozycję na torze na jutro. Nie wiem, jaka będzie pogoda, ale mamy najlepsze miejsce do startu. Oczywiście mieliśmy świetny wyścig w Watkins Glen, dopóki wszystko szło po naszej myśli, więc postaramy się odkupić w ten weekend”.
Jack Hawksworth dla IMSA

Druga klasa samochodów GT, GTD PRO, pozwoliła na tzw. Mosport zmieścić się wszystkim dziesięciu autom w jednej sekundzie. DragonSpeed #81 kwalifikowany przez Giancomo Altoe znalazł się na ostatniej pozycji ze stratą tylko 0.954s do Pratt Miller Motorsports #1 na samym przodzie stawki. Pole position wydarł swojemu zespołowi Neil Verhagen – jest to pierwszy raz na pierwszej lokacie dla Amerykanina.
„Tak, to fenomenalne.” Powiedział Verhagen o swoim pierwszym Pole Position. „To znaczy, próbowałem już kilka razy. Myślę, że to już czwarte kwalifikacje, w których brałem udział. Próbowałem raz w Indy w zeszłym roku, a potem trzy razy (w tym roku). Więc tak, naprawdę bardzo mi na tym zależało. Starałem się z całych sił, kilka razy byłem blisko, ale zabrakło kilku dziesiątych”.
„Teraz w końcu udało mi się to połączyć i czuję się świetnie. Dałem z siebie wszystko i wszystko zadziałało. To było jedno z tych okrążeń, na których wszystko jest takie dobre. Nie mogę wystarczająco podziękować chłopakom z Paul Miller Racing i BMW Motorsport za dostarczenie mi samochodu, który był w stanie to zrobić. Cieszę się z mojego pierwszego pole position”.
Neil Verhagen dla IMSA

Klasa LMP2, w której nakazany jest do kwalifikacji kierowca brązowy, również nie zawiodła. Pole Position finalnie zdobył PJ Hyett dla AO Racing #99, lecz inni kierowcy dotrzymywali mu kroku. United Autosports #22, TDS Racing #11 i Inter Europol Competition #43 brakowało minimalnych przerw, aby zdobyć pierwszą pozycję. Polski zespół został zakwalifikowany Jeremiego Clarke na czwartym miejscu.
„To całkiem fajna statystyka i naprawdę uwielbiam jeździć tymi samochodami” Powiedział Hyett. „Te samochody P2 i ja po prostu dobrze się dogadujemy. Uwielbiam zdobywać pole position dla zespołu, który tak ciężko pracuje za kulisami, aby ten samochód był szybki”.
„Lubię ten nawyk,” dodał z uśmiechem. „Poprzednie okrążenie wyglądało świetnie, ale trafiłem na korek. Pomyślałem: „O rany, nie wiem, czy dam radę”. Niekoniecznie lubię dodatkową presję związaną z tym, że muszę to zrobić na jednym okrążeniu, ale to bardzo, bardzo ekscytujące, kiedy jesteś w stanie to zrobić w ten sposób. Udało nam się.”
PJ Hyett dla IMSA

Strategie są rzutem na taśmę
Nie koniecznie potrzebuje człowiek w wyścigu LMDh i LMH, aby bawić się świetnie z dobrym show. Wszystkie trzy klasy zaprezentowały to, czego się od nich oczekuje – dobrą rywalizację!
Zespoły GT zaszalały ze swoją strategią przez dłużące się neutralizację. Okazało się, że włoska dwójka Lamborghini i Ferrari wyszły z tego z twarzą. Strategia „wolnego” auta DragonSpeed #81, jak później mówił o nim Albert Costa, opłaciła się z częstymi okresami żółtych flag i wyniosła ich Ferrari 296 na szczyt stawki, gdy wyścig skończył się pod Full Course Yellow.
„Obudziliśmy się dziś rano i powiedzieliśmy: »Musimy zaryzykować«” Powiedział Costa. „Nie byliśmy szybcy; byliśmy najwolniejszym samochodem na torze. Ale graliśmy twardo. Jestem szczęśliwy z powodu zespołu i strategii, którą obrali, więc dziękuję im za wsparcie. Chociaż raz mieliśmy szczęście”.
Albert Costa Balboa dla IMSA

Drugim zespołem, który ewidentnie z żółtych flag skorzystał, było Lamborghini Wayne Taylor Racing. Samochód, który jest już znany w świecie wyścigów jako awaryjny nie miał najlepszych szans na zwycięstwo, lecz decyzja aby nie zjechać na ostatnie dotankowanie i liczyć na kolejną neutralizację się opłaciła z groszem – to im tym razem udało się zwyciężyć.

Sukces AO Racing i jednoczesna tragedia Inter Europolu
Ogólną klasyfikację wyścigu zwyciężyło AO Racing #99, lecz nie można powiedzieć że mieli do tego prostą drogę. Przez niefortunne złożenie się neutralizacji po zakończeniu czasu kierowców brązowych, wylądowali w środku walki z Inter Europol Competition #43 i TDS Racing #11. Łutem szczęścia dla AO okazała się kara dla #11 za spowodowanie kolizji z samochodem GT i bardzo niefortunny wypadek #43, który wprowadził amerykański zespół na pierwsze miejsce.
„Przypuszczam, że obudziłem się dziś rano po właściwej stronie łóżka,” Powiedział Hyett, który prowadził przez cały czas, a samochód AO Racing z numerem 99 pokonał 97 ze 113 okrążeń. „Absolutnie uwielbiam ten tor wyścigowy i jazdę po nim samochodem LMP2. To fenomenalne doświadczenie.”
„Kiedy jesteś wciągnięty, to nie ma przebacz. Dzisiejsza jazda była dla mnie świetną zabawą. Było naprawdę fajnie. Powiedziałbym, że kiedy zdobywasz pole position i nie zamieniasz go na zwycięstwo, to jest to trudna lekcja”.
„Przez lata nauczyliśmy się wielu z tych lekcji, a dzisiejsze zwycięstwo to magiczny moment dla zespołu i wszystkich, którzy tak ciężko pracują. Nawet jeśli nie uda nam się stanąć na podium, to wszystko jest tego warte. Trzeba się tym delektować, to na pewno”.
PJ Hyett dla IMSA

Racing to nie wszystko, co ważne
Szczęście nie stało tego dnia po stronie Polskiego Inter Europol Competition #43. Pomimo świetnego startu, bezbłędnego wyścigu i walki do prawie że samego końca, błąd techniczny spowodował straszną kolizję Toma Dillmanna z barierą z opon. Francuz wypadł z toru podczas skręcania z powodu technicznego.
Dillmann został przewieziony do centrum medycznego i na szczęście Francuz nie uległ większym obrażeniom dzięki obecnym zasadom bezpieczeństwa. Swoimi wrażeniami z tego zdarzenia podzielił się już na X – życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia. Nowe auto wyścigowe da się kupić, a drugiego życia niestety nie.
Co następne w IMSA na amerykańskiej ziemii?
Następny wyścig IMSA przypada na środek sierpnia, gdzie wszystkie cztery klasy wezmą udział w 160 minutowej walce w tzw. „IMSA SportsCar Weekend.” Oprócz IMSA, następny wyścig w Ameryce Północnej odbędzie WEC – „Lone Star Le Mans”, które trwa 6h, czeka nas już na początku września.
Źródła: Oficjalna Strona IMSA, Oficjalne konto DragonSpeed na X
Będzie nam niezmiernie miło, jeśli postawisz nam wirtualną kawę – to nasze paliwo do dostarczania kolejnych informacji ☕





