Strona główna / Single seatery / Formuła 1 / Zespoły w sezonie 2025 okiem Bartłomieja

Zespoły w sezonie 2025 okiem Bartłomieja

Choć od ostatniego wyścigu sezonu 2025 minął już miesiąc, emocje zdążyły opaść, a kurz po rywalizacji — opadł tylko pozornie. To dobry moment, by podsumować jak zespoły radziły sobie w ubiegłorocznym sezonie. Które ekipy w mojej ocenie zasługują na „plus” i „minus”? Tego dowiecie się w artykule.

Plusy

Williams

Niewątpliwie, zespół Williams w sezonie 2025 był w mojej ocenie największym zaskoczeniem i zasłużenie znalazł się w gronie plusowiczów. Na początku ekipa postanowiła podjąć ryzyko i zatrudniła Carlosa Sainza Jr. na drugiego kierowcę zespołu, potem odnajdując sponsora tytularnego w postaci firmy Atlassian.

Początkowo wydawało się, że zespół będzie zdobywać pojedyncze punkty w kilku wyścigach, jak to było przez ostatnie lata. Jak widać, konstruktor z Grove dostał potężnego kopa – często kierowcy Williamsa kończyli eliminacje w punktach. Albon czterokrotnie wdrapywał się do czołowej piątki, natomiast Sainz przebił Taja, trzykrotnie stając na podium, w tym raz podczas sprintu. Liczba punktów zdobytych przez kierowców Williamsa też robi wrażenie – 137. To z pewnością najlepszy sezon w obecnej dekadzie i oby ekipa dowodzona przez Jamesa Vowlesa mogła być częściej w czołowej „10” wyścigów.

Przed sezonem 2025, kibice byli dość sceptyczni co do przenosin Sainza do Williamsa. Hiszpan udowodnił, że ryzyko się opłaciło (źródło: Getty Images, autor: Luca Martini)

Kick Sauber

Niektórzy będą się pewnie dziwić, dlaczego w „plusach” znalazł się Kick Sauber, skoro w klasyfikacji konstruktów zajął on przedostatnie miejsce. Cofnijmy się do sezonu 2024, ponieważ wtedy szwajcarski zespół zdobył zawrotne cztery punkty. Cztery. Wszystkie zdobyte przez Guanyu Zhou w Katarze. Ekipa szorowała po dnie i wydawało się, że tak jak w sezonie 2014, Sauber nie zdobędzie ani jednego punktu.

Pod koniec sezonu, ekipa z Hinwil zdecydowała się na solidne orzeźwienie w oczekiwaniu na 2026 rok i zmianę swojej tożsamości na Audi. Nowymi reprezentantami Kick Saubera zostali Nico Hülkenberg i Gabriel Bortoleto. Skład na starcie był solidny, w końcu mieszanka doświadczenia z młodością, a Brazyliczyk ostatnie dwa sezony kończył mistrzostwami w Formule 2 i Formule 3.

Już na inaugurację w Australii, Niemiec zdobył jednym wyścigiem więcej punktów niż zespół w całym sezonie 2024. Potem Hülkenberg zaczął zdobywać kolejne punkty, aż w końcu na torze Silverstone wydarzył się cud. W swoim 239. starcie w królowej sportów motorowych, Nico Hülkenberg zdobył swoje pierwsze podium. W zespole nastała też radość, bo to było pierwsze podium ekipy od Grand Prix Japonii 2012. Również z niezłej strony zaprezentował się Bortoleto, wykręcając w Zandvoort swój najlepszy rezultat, przyjeżdżając do mety na szóstej pozycji. 70 punktów to w sumie zawrotna liczba, w porównaniu do czterech z 2024.

Można byłoby zaryzykować, że Audi posiada dobry skład kierowców, a czy zaskoczy w sezonie 2026? Czas pokaże.

Na tę chwilę Nico Hülkenberg czekał 239 wyścigów. Na Silverstone zdobył swoje pierwsze podium i mam nadzieję, że nie ostatnie (źródło: Getty Images, autor: Jakub Porzycki)

McLaren

W sezon 2025 brytyjska stajnia weszła jako faworyt do zdobycia obu mistrzostw. Zarówno Lando Norris, jak i Oscar Piastri udowodnili, że mistrzostwo konstruktorów zdobyte rok wcześniej nie było przypadkowe. Początek należał do Brytyjczyka, jednak Australijczyk nie dawał za wygraną, będąc na podium w ośmiu wyścigach z rzędu. Mocno trzymałem kciuki za Piastriego i wydawało się, że Australijczyk dokona tego, czego nie udało się jego menadżerowi, Markowi Webberowi czyli zdobyć mistrzostwo. Po zwycięstwie Piastri miał 34 punkty przewagi nad kolegą zespołowym i nagle coś się zacięło. Od Grand Prix Włoch zaczął przegrywać z Lando Norrisem.

ZOBACZ TAKŻE  Grand Prix Arabii Saudyjskiej - zmiana prowadzenia w Mclarenie

Miałem wrażenie, że McLaren zaczyna postępować tak jak w sezonie 2007 – musi wygrać Brytyjczyk. Jednak McLaren wyciągnął z tego okresu lekcję i nie doszło do skandali. To, ile Norris i Piastri zdobyli punktów dla ekipy z Grove zrobiło ogromne wrażenie. 833 punkty. Tylko Red Bull w swoim najlepszym sezonie (czyli w 2023) zdobyli o 27 punktów więcej od McLarena w 2025. Walka toczyła się do końca o mistrzostwo kierowców, jednak po niego sięgnął Norris, wygrywając z Maksem Verstappenem o dwa punkty. W końcu po raz pierwszy od 2009, na samochodzie brytyjskiej ekipy będzie numer 1.

Jeszcze dziesięć lat temu taki obrazek w McLarenie byłby niemożliwy. Brytyjski zespół udowodnił, że wrócił do czołówki na dobre (źródło: Getty Images, autor: Robert Szaniszlo)

Mercedes

Gdy Lewis Hamilton odchodził z Mercedesa, zastanawiano się, kto będzie jego następcą w ekipie z Brackley. Zespół podjął decyzję szybko i dał szansę na starty 18-letniemu Andrei Kimi Antonellemu. Włoch jednak udowodnił, że jest w stanie walczyć o punkty i przede wszystkim o podium. Natomiast George Russell udowodnił, że nadaje się na lidera zespołu i prawie siedział na muszce McLarenowi. Ale jak wiadomo, prawie robi wielką różnicę.

Dobra i równa forma Antonellego i Russella sprawiła, że Mercedes zakończył sezon z wicemistrzostwem, odpierając ataki Red Bull Racing.

Z pewnością Andrea Kimi Antonelli ma potencjał i w przyszłych sezonach może powalczyć nawet o wygrane (źródło: Getty Images, autor: Jakub Porzycki)

Racing Bulls

Po sezonie 2024, Yuki Tsunoda pozostał u Wyścigowych Byków, zaś miejsce Lawsona zajął Isack Hadjar. Po pierwszych dwóch wyścigach zrobiono podmiankę i do ekipy wrócił Nowozelandczyk. Mimo kiepskiego początku, Hadjar zaczął powoli czuć samochód, zdobywając pierwsze punkty już w swoim trzecim wyścigu. Zaczął jeździć z Lawsonem jak równy z równym. Francuz pokazał swój potencjał na Zandvoort zajmując trzecie miejsce. Dał ekipie pod obecną nazwą pierwsze podium, a patrząc na rezultaty drugiego kierowcy RBR, Hadjar stał się naturalnym kandydatem. Lawson zaczął również odbijać od dna, ostatecznie będąc lepszy w klasyfikacji od Yukiego Tsunody o pięć punktów.

W porównaniu z poprzednim rokiem, Racing Bulls poczyniło progres, zajmując szóste miejsce. W walce o nie pokonał Astona Martina o trzy punkty i być może byłby piąty, gdyby nie „wyskok” Williamsa.

Moim zdaniem, Hadjar zdobywając trzecie miejsce na Zandvoort zdobył także bilet do Red Bull Racing. Jednak czy podoła zadaniu? (źródło: Getty Images, autor: Jakub Porzucki)

Ani plus, ani minus

Haas

„Ani plus, ani minus” przypadł amerykańskiemu zespołowi, który zmienił całkowicie skład kierowców. Nowymi reprezentantami Haasa zostali Oliver Bearman i Esteban Ocon. Brytyjczyk w sezonie 2024 pokazywał się z bardzo dobrej strony, będąc zastępcą Sainza i Magnussena. Więc wybór tego kierowcy był jasny, za to zatrudnienie Ocona było ryzykowne.

Obaj dawali radę przez cały sezon, a pod jego koniec Bearman miał pięć wyścigów punktowanych z rzędu. Brytyjczyk także wyrównał najlepsze osiągnięcie ekipy, zajmując czwarte miejsce w Meksyku, choć podium było w zasięgu Haasa. Bearman musi jednak trzymać nerwy na wodzy na początku sezonu 2026, ponieważ ma on na koncie dziesięć punktów karnych, a pierwsze dwa punkty wygasają dopiero w maju. Zatem istnieje szansa, że Brytyjczyk zostanie drugim kierowcą Formuły 1, zawieszonym na jeden wyścig, w wyniku zdobycia dwunastu punktów karnych.

W rywalizacji zespołowej Ocon nie dawał rady Bearmanowi, choć zdarzały się przebłyski, jak piąte miejsce w Chinach czy siódme w Monako i Abu Zabi. Ostatecznie Haas zdobył swój drugi najlepszy wynik punktowy w historii startów, bo 79 punktów. Samo umiejscowienie sprawia, że amerykańska ekipa nie zasługuje na plusa, ale też i nie zasługuje na minusa.

ZOBACZ TAKŻE  Ferrari wchodzi w układ partnerski z UniCredit
Pierwszy pełny sezon Bearmana w Formule 1 był niezły, a Brytyjczyk niewątpliwie zasługuje na awans do najbardziej konkurencyjnych ekip w Formule 1 (źródło: Getty Images, autor: Jakub Porzycki)

Red Bull Racing

Z jednej strony, gdybym miał rozdzielić Red Bull Racing na dwa, to z jednej strony poczynania Verstappena zasługiwały na „plus”, ale z drugiej strony starty partnerów zespołowych Holendra zasługiwały na „minus”, więc w tej kwestii Red Bull Racing znalazł się pomiędzy.

Zespół wchodził na sezon 2025 w jubileusz dwudziestolecia startów w Formule 1. Ekipa świętowała jubileusz, ale bez Sergio Péreza, któremu podziękowano za współpracę po sezonie 2024. Miejsce Meksykanina zajął Liam Lawson. Troszeczkę stawiałem, że Nowozelandczyk otrzyma miejsce w seniorskim zespole, jednak też miałem obawy, że „mógłby zostać „zjedzony” przez Verstappena”. Moje obawy się potwierdziły i po dwóch wyścigach sezonu 2025 mieliśmy do czynienia z podmianką – Lawson wrócił do Racing Bulls, a Tsunoda awansował do Red Bull Racing.

Verstappen oczywiście był konkurencyjny, jednak miał momenty, że coś się dobrego nie działo. Szczególnie w Hiszpanii, gdy zderzył się z George’em Russellem, za co otrzymał trzy punkty karne. Na szczęście Holender „ocknął się”, notując zwyżkę od Grand Prix Holandii. Verstappen miał szansę odrobić 104 punkty straty do Piastriego, które miał po Zandvoort. Miał szansę ma wywalczenie piątego tytułu mistrzowskiego, jednak odzyskujący „koszulkę” lidera Norris nie dawał wygraną i tylko dwa punkty dzieliły Holendra od wygranej.

Mówiliśmy o podmiance Lawsona na Tsunodę. Czy to coś dało? Nie. Na dwadzieścia wyścigów w Red Bull Racing, Japończyk zapunktował siedmiokrotnie, jednak to nie były wyniki, które mogły ucieszyć zarząd. Ponadto patrząc na wyniki, Holender znokautował swoich kolegów zespołowych, zbierając ponad dziesięć razy więcej punktów. Ponadto Red Bull Racing miał perypetie w postaci odejścia Christiana Hornera z zespołu po dwudziestu latach i telenoweli związanej z potencjalnym transferem Verstappena do Mercedesa.

Christian Horner uśmiechnięty w Grand Prix Wielkiej Brytanii nie przypuszczał, że to jest jego ostatnie Grand Prix w roli szefa Red Bull Racing (źródło: Getty Images, autor: Bob Kupbens)

Minusy

Aston Martin

Przez ostatnie dwa lata Aston Martin kończył na piątej pozycji w klasyfikacji konstruktorów. Być może kibice mieli jakiś promyczek nadziei, że ekipa z Silverstone nieco się poprawi lub będzie się krzątać w pierwszej „piątce” klasyfikacji. Początek sezonu był kiepski i nawet ja nie spodziewałem się, że jedynym kierowcą Astona, który będzie miał na koncie punkty po ośmiu wyścigach będzie Lance Stroll. Fernando Alonso przewyższa Kanadyjczyka nie pierwszy raz, ale dopiero od swojej „domowej” rundy mógł walczyć o czołową dziesiątkę.

Przez dużą część sezonu, najszczęśliwszą liczbą dla Astona Martina była „siódemka”, gdyż często kierowcy zdobywali taką pozycję. Pod koniec europejskiej części sezonu i w finale, Alonso pokazał, że można jeszcze coś wycisnąć z samochodu. Hiszpan ukończył Grand Prix Holandii na piątej pozycji, a finał w Abu Zabi ukończył jako szósty. Siódme miejsce w klasyfikacji konstruktorów jest raczej takim słodko-gorzkim podsumowaniem współpracy z Mercedesem. Podsumowaniem, ponieważ od 2026 Aston będzie korzystał z silników Hondy.

ZOBACZ TAKŻE  Druga szansa dla Mastercard w Formule 1

Czy coś zmieni się w Astonie Martinie? Powiew nadziei przyniósł transfer Adriana Neweya do zespołu, jednak jeśli zespół chce powalczyć o czołówkę, to najbardziej musi się o to postarać sam Lance Stroll, a póki co jego forma pozostawia wiele do życzenia. Ponadto powracająca oficjalnie Honda musiałaby stworzyć solidną jednostkę napędową, abyśmy nie musieli słyszeć z ust Fernando słów „silnik GP2” (czy nawet teraz „silnik F2”)

Lance Stroll i Fernando Alonso z nadziejami patrzą na sezon 2026 (źródło: Getty Images, autor: Clive Rose)

Ferrari

Po zakończeniu sezonu 2024, tifosi liczyli dni do przyjścia Lewisa Hamiltona, a ambicje były ogromne, zwłaszcza że Ferrari do końca walczył z McLarenem o tytuł mistrzowski wśród zespołów. Na papierze skład kierowców wydawał się mocny. I owszem, kierowcy walczyli o wysokie pozycje, ale po raz pierwszy od 2021 roku, kierowca Ferrari nie wygrał ani jednego wyścigu Grand Prix, no może poza zwycięstwem Brytyjczyka w sprincie do Grand Prix Chin. Swoją drogą była to pierwsza wygrana włoskiej ekipy i Lewisa Hamiltona w wyścigu sprinterskim i dawała nadzieję na lepszy sezon. Na osłodę, Monakijczyk zanotował w sezonie siedem miejsc podium, podczas gdy Brytyjczyk nie zdobył ani jednego!

Leclerc i Hamilton zostali pierwszym duetem w Ferrari, który dokonał tego, czego nie zrobił żaden duet stajni z Maranello – podwójna dyskwalifikacja w Chinach. Zdarzały się wyścigi, w których obaj kierowcy odpadli. Nie ukrywam mocno liczyłem na Hamiltona, że być może jego pierwszy sezon zakończy się „malutkim” sukcesem, wierząc, że po bardzo dobrym sezonie 2024 przyjdzie lepszy sezon 2025. Istniała szansa, że Ferrari może stać się potężnym zagrożeniem dla McLarena, ale zespół przygotował zły samochód i brutalnie zweryfikował marzenia tifosi.

Pierwszy sezon Lewisa Hamiltona w Ferrari nie należał do najlepszych – sam Anglik określił sezon 2025 jako „najgorszy w całej karierze” (źródło: Getty Images, autor: Peter Fox)

Alpine

To, że ekipa Alpine znajduje się w gronie „minusowiczów” nie jest żadnym zaskoczeniem. Na przestrzeni całego sezonu, francuski zespół był tłem dla pozostałych ekip Formuły 1. Początkowo konstruktora reprezentowali Pierre Gasly i Jack Doohan. Australijczyk nie miał lekko, ponieważ jeszcze przed startem sezonu spekulowano o potencjalnym zastępstwie za niego (!). A na dokładkę ekipa pozyskała Franco Colapinto, który nieźle jeździł w Williamsie.

Mimo niezbyt dobrych wyników, szef zespołu Oliver Oakes zapewniał, że posada Doohana jest bezpieczna. Jednak wraz z rezygnacją Oakesa, również i Doohan pożegnał się z kokpitem. Od Imoli zastępował go Argentyńczyk – początkowo na pięć wyścigów, później dokańczając rok. Czy coś dała ta zmiana? Nie. Zarówno Doohan, jak i Colapinto przywieźli dla zespołu okrągłe zero punktów. Jedynym promykiem dla Alpine był Pierre Gasly, który uzbierał 22 punkty w pięciu wyścigach i dwóch sprintach.

Taki wynik to jednocześnie smutny koniec kolejnego rozdziału Renault w Formule 1. Sezon 2026 będzie pierwszym od 2000 roku, kiedy nazwy Renault nie będzie w królowej sportów motorowych.

W stu procentach wynik zespołu Alpine jest zasługą Pierre’a Gasly’ego, który wycisnął maksimum z samochodu A525 (źródło: Getty Images, autor: Jakub Porzycki)

Podobają Ci się nasze teksty? Chciałbyś się jakoś odwdzięczyć?
Będzie nam niezmiernie miło, jeśli postawisz nam wirtualną kawę – to nasze paliwo do dostarczania kolejnych informacji ☕
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *