Home / Single seatery / Formuła 1 / Powolny koniec czyli Forti w sezonie 1996

Powolny koniec czyli Forti w sezonie 1996

Po swoim debiutanckim sezonie, zespół Forti liczył na lepszy sezon 1996, zwłaszcza że ekipa posiadała solidne podstawy i wystarczający budżet na starty w Formule 1. Dobrą sielankę przerwało odejście Pedro Diniza do Ligiera, a zespół musiał walczyć o przetrwanie. Oto jak wyglądała walka o przetrwanie zespołu Forti.

Debiut na zero

Forti zadebiutowało w królowej sportów motorowych w 1995 roku. Ich pierwszymi reprezentantami zostali Brazylijczycy, Roberto Moreno i Pedro Diniz, którego angaż był możliwy dzięki sponsorom.

Debiut w wykonaniu włoskiego zespołu nie był udany. Ich głównymi konkurentami byli Pacific i Simtek, który wycofał się z Formuły 1 po Grand Prix Monako. Ekipa nie zdobyła ani jednego punktu, a najbliżej celu był Diniz, który w wyścigu o Grand Prix Australii na torze w Adelajdzie był siódmy.

Pedro Diniz na torze w Adelajdzie mógł sprawić Forti niespodziankę (źródło: Getty Images, autor: Ercole Colombo)

Odejście początkiem walki

Sezon 1996 wyglądał obiecująco dla Forti, zwłaszcza że ekipa z Alessandrii nie miała żadnych kłopotów finansowych. Ponadto zespół pozyskał mocniejsze silniki Ford Zetec-R, które w porównaniu do modelu ED miały o 30 koni mechanicznych więcej.

I kiedy wydawało się, że przerwa zimowa będzie spokojna dla zespołu Guido Fortiego, w grudniu 1995 pojawiła się informacja o odejściu Pedro Diniza do Ligiera. Wiadomość ta oznaczała, że również i jego sponsorzy przechodzą do francuskiego zespołu. Tym samym pojawiła się duża dziura budżetowa i pytanie czy zespół weźmie dalej udział w Formule 1. Ostatecznie Forti postanowił pozostać w stawce, tylko ekipa musiała znaleźć nowych kierowców, ponieważ zespół podziękował Moreno za współpracę. Testowano wielu kierowców, między innymi Lukę Badoera, Andreę Monterminiego, Hideki Nodę, Franka Lagorce’a czy Jarosława Wierczuka.

ZOBACZ TAKŻE  Nietypowe GP Bahrajnu pełne rozmaitości i zwrotów akcji

Ostatecznie Forti wybrał Badoera i Monterminiego, posiadających doświadczenie w najwyższej serii wyścigowej. Ponadto ekipa pozyskała kilku pomniejszych sponsorów.

Reguła 107% i pierwsze przegrane

Forti w momencie debiutu był jednym z trzynastu zespołów Formuły 1. Zgodnie z ówczesnymi zasadami kwalifikacji, zespół miał zagwarantowany udział w każdym wyścigu. W trakcie sezonu 1995, FIA przedstawiła pomysł reguły 107%. Polegała ona na tym, że jeśli kierowca będzie miał czas gorszy niż 107% wyniku zdobywcy pole position, nie zakwalifikuje się do wyścigu. Pierwotnie ta reguła miała obowiązywać od Grand Prix Węgier, lecz dwa zespoły były przeciwne – wśród nich Forti. Zdecydowana większość była wystarczająca, aby ją wprowadzić na start sezonu 1996.

Przed inauguracją na Albert Park, z powodu mniejszych finansów nowy samochód włoskiego zespołu nie był gotowy, zatem Włosi musieli wystartować zmodyfikowanym modelem FG01. I od razu zostali oni pierwszymi zawodnikami, którzy przekroczyli 107% wyniku zwycięzcy kwalifikacji i swój start w Australii zakończyli już w sobotę.

Luca Badoer wspólnie z Andreą Monterminim nie zakwalifikowali się do wyścigu o Grand Prix Australii 1996 (źródło: Getty Images, autor: Ercole Colombo)

Do dwóch kolejnych wyścigów kierowcy Forti awansowali – na Interlagos Badoer był jedenasty, zaś w Buenos Aires Montermini zajął dziesiąte miejsce. Wyścig w Argentynie był zapamiętany z dwóch powodów – po pierwsze Luca Badoer miał kolizję z byłym kierowcą włoskiej ekipy, Pedro Dinizem. Samochód przewrócił się, jednak mistrzowi F3000 z 1992 na szczęście nic się nie stało. Po drugie, samochód Diniza stanął w płomieniach – Brazylijczyk doznał jedynie oparzeń dłoni, ale nic poza tym.

FG03 na ratunek

W Imoli zadebiutował model FG03, jednak samochód był gotowy tylko dla Badoera. Montermini dał ostatnie tchnienie starej maszynie, jednak przekroczył „regułę 107%” przez co nie awansował do wyścigu. Jego partner zespołowy zdołał dostać się do wyścigu i wyrównał najlepsze osiągnięcie Forti, osiągając dziesiąte miejsce.

ZOBACZ TAKŻE  Asiatech w Formule 1. Od snu do upadku

Do wyścigu w Monako obaj kierowcy zakwalifikowali się, jednak przed startem Andrea Montermini uszkodził swój samochód po wyjeździe z tunelu i nie zdołał wystartować w eliminacji, natomiast Luca Badoer na swoim 60. okrążeniu wziął udział w kolizji z Jacquesem Villeneuve’em z Williamsa.

Luca Badoer wyścigu w Monako nie zaliczył do udanych (źródło: Getty Images, autor: Ercole Colombo)

Nowe barwy – nowa nadzieja?

W Hiszpanii, włoscy kierowcy nie podołali regule 107% i ponownie wcześniej musieli się pakować. Bardzo blisko celu był Badoer, któremu brakowało 0,4 sekundy do startu. W Barcelonie zespół pojawił się w nowych barwach.

Andrea Montermini w nowym malowaniu samochodu FG03 (źródło: Getty Images, autor: Ercole Colombo)

Przed wyścigiem w Katalonii, szef grupy Belco Avia Arron Colombo ogłosił porozumienie między Forti a grupą Shannon Racing, która miała przejąć 51 procent udziałów od Carlo Gancii. Tym samym żółty i niebieski kolor zostały zastąpiony odpowiednio zielonym i białym. A na tylnym spoilerze pojawił się napis Sokół Helicopters. Było to spowodowane tym, że PZL Świdnik miał mocne powiązania z Belco Avia, a ta chciała wypromować polskie maszyny. Shannon Racing chciał wejść do Formuły 1 od 1998, jednak przejęcie Fortiego miało przyspieszyć plany.

Co ciekawe, Shannon Racing była spółką zależną włoskiej grupy FinFirst, która należała do Hermanna Bernharda Gartza, który miał polskie pochodzenie. Jak się potem okazało, był on oszustem poszukiwanym przez policję w Niemczech i we Francji.

Forti kontra Shannon

Do kolejnych dwóch rund, w Kanadzie i we Francji kierowcy Forti zakwalifikowali się, ale nie ukończyli wyścigu. Przed wyścigiem w Magny-Cours, rozpoczął się spór o to, kto naprawdę jest właścicielem zespołu. Shannon Racing twierdził, że posiada 51% udziałów w zespole, zaś Guido Forti odpowiedział, że na konto bankowe ekipy nie wpłynęły pieniądze.

ZOBACZ TAKŻE  Przybicie mistrzostw McLarena, czyli Grand Prix Hiszpanii

Cosworth, nie otrzymując pieniędzy od włoskiego zespołu, postanowił im wstrzymać dostawę nowych jednostek napędowych już we Francji. Na Silverstone, Forti miało już wyeksploatowane silniki i niedobory paliwa – w kwalifikacjach Badoer i Montermini mieli czas o trzy sekundy gorszy od 107% czasu Hilla.

Kwalifikacje do Grand Prix Wielkiej Brytanii 1996 były „łąbędzim śpiewem” Fortiego (źródło: Getty Images, autor: Rainer Schlegelmilch)

Zespół udał się na Hockenheimring, gdzie odbywało się Grand Prix Niemiec. Nie mając silników i pieniędzy, zespół nie przystąpił nawet do kwalifikacji – gdyby nie rozmowa Guido Fortiego z Bernie Ecclestone’em, ekipa z Alessandrii musiałaby zapłacić karę za niestawienie się do eliminacji. Przed wyścigiem na Węgrzech, Forti liczył, że nowy sponsor z Dalekiego Wschodu pomoże zespołowi stawić się na Grand Prix Węgier. Shannon chciał jednak pozbyć się Fortiego, dalej twierdząc, że posiadają większościowe udziały w zespole.

Na Hungaroringu i Spa-Francorchamps, Forti nie pojawiło się na starcie, zatem FIA nałożyła na nich karę dwóch milionów dolarów. Jednak było to bez znaczenia, ponieważ zespół praktycznie przestał istnieć. We wrześniu, sąd stanął po stronie Shannon, lecz upadek Fortiego pociągnął za sobą także upadek pozostałych zespołów w niższych seriach wyścigowych. I tak, Forti zostało osiemnastą ekipą Formuły 1, która upadła w przeciągu siedmiu lat.

Źródło: f1rejects.com, grandprix.com (1, 2), statsf1.com,

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *