Dorna wraz z Liberty Media krótko po ogłoszeniu kalendarza MotoGP na przyszły sezon, pokazała również kalendarz WSBK 2026! Niestety dużo pozytywnych zmian tak naprawdę nie ma, a i nawet negatywnych nie ma za wiele. Co nam mówi kalendarz World SuperBike 2026?

Kalendarz World SuperBike 2026 – co się zmienia?
Sezon zacznie się identycznie jak rok temu, w przedostatni tydzień lutego na torze w Phillip Island. Będzie to ponownie jedyna nieeruopejska runda sezonu, przez co ponownie wiele osób jest zawiedziona. Miesiąc później rozpoczynamy do końca roku ściganie się w Europie i tutaj jedyne co się zmieniło, to kolejność poszczególnych rund.
Zmienione terminy otrzymali chociażby Węgry (które odbędą się teraz na początku maja), runda w Aragonii, którą słusznie przenieśli parę miesięcy (w maju) przed ostatnim wyścigiem w Jerez.
Niestety łatwiej powiedzieć co się zmienia niż co się nie zmienia. Ponownie mamy miesięczne przerwy między wyścigami przez większość rund, a nagle w maju są trzy różne obiekty w miesiącu. Co nie uległo zmianom to również nakładanie się kalendarza MotoGP z WSBK.
W ten sam tydzień odbędą się: Portugalia (WSBK) i USA (MotoGP) – 29 marzec, Czechy (WSBK) i Katalonia (MotoGP) – 17 maj, Aragonia (WSBK) i Mugello (MotoGP) – 31 maj, Wielka Brytania (WSBK) i Niemcy (MotoGP) – 12 lipca, Estoril (WSBK) i Indonezja (MotoGP) – 11 październik.
Dodatkowo zostały ogłoszone rundy dla serii towarzyszących WSBK (oprócz WCR, które dalej nie ma kalendarza, co może niepokoić w stosunku dalszej, ścisłej współpracy). SuperSporty pojadą na każdej rundzie, co WSBK, identycznie jak rok temu. World SportBike, czyli seria zastępująca World SupersSport 300cc, będzie mieć swoje rundy w Europie poza Węgrami, Wielką Brytanią i Estoril.

Kompletna porażka
Kalendarz World SuperBike 2026 jest ponownie oznaką bardzo słabą organizacją Dorny. Znowu mistrzostwa świata dostały tylko jedną rundę poza Europą i nic poza tym. Argumentacja, że ilość rund jest taka, dlatego żeby zmniejszyć budżet i pomóc zawodnikom odpocząć jest szyta grubymi nićmi.
Jeśli chodzi o budżet to no niestety i tak w walce o czołowe pozycje są tylko zespoły fabryczne oraz duże zespoły (takie jak MVDS), które i tak ścigają się na całym świecie i pieniędzy im nie brakuje. 90% widowni WSBK nawet nie kojarzy jakie są zespoły satelickie poza trzema największymi.
Weekend WSBK jest mocno fizyczny, z racji aż trzech wyścigów podczas jednej rundy. Podobne głosy były podnoszone jak do MotoGP zawitały wyścigi sprinterskie, aż w końcu ktoś postanowił to sprawdzić w praktyce i zadziałało. Maszyny WSBK wymagają bardzo dużo energii do jeżdżenia, ale mniej niż MotoGP, dlatego zawodnicy raczej by sobie poradzili z kilkoma rundami więcej.
Patrząc na kalendarz WSBK 2026 nie jest nawet mowa o 22 rundach, a powiedzmy o chociaż 16. Poza tym jakby szczerze spytać zawodników, to każdy z nich nie pogardziłby większą ilością rywalizacji oraz grubszym portfelem.
Jednak największą skazą tego kalendarza jest ponownie łączenie rund z MotoGP. Ta zmora się ciągnie za WSBK od początku i jest nie do przyjęcia. Prawie połowa rund będzie dzielić widownie z MotoGP, co w przypadku zwykłego, przeciętnego oglądającego po prostu sprawi, że WSBK nie będzie włączone.
Mało osób ogląda więcej niż jeden wyścig na raz, co jest prostą drogą do zabicia własnej serii. Dodatkowo kibice, którzy będą mieć do wyboru, np. udać się na Mugello, a na Aragonię na WSBK, to większość wybierze MotoGP. Nawet jak WSBK jest tańsze, to ludzie z innych państw będą woleć wydać więcej pieniędzy, ale na bardziej “prestiżowe” widowisko.
Jasne są kontrakty z torami na kilka lat do przodu, ale nie chce mi się wierzyć, że organizatorzy sami są zadowoleni z potrzeby walczenia z czymś, czego można by uniknąć. Jakby to były przykładowo dwie rundy, które się ze sobą nakładają to jeszcze jest do zrozumienia, ale aż pięć jest nie do przyjęcia. Zwłaszcza jak ponownie ma się rozwalony kalendarz z wieloma miesięcznymi przerwami. W sierpniu nawet nie ma rundy i mamy ponad półtora miesiąca czasu oczekiwania…
Podsumowując, kalendarz World SuperBike 2026 to nie jest raczej kalendarz marzeń żadnego fana wyścigów motocyklowych, ale przynajmniej nie ma mniejszej ilości rund niż jest teraz. Trzeba liczyć, że jak LM finalnie wejdzie w zarządzanie serią będzie się starać ustawić to w logiczny sposób, a przy okazji przestanie robić sobie samemu konkurencję oraz zacznie faktycznie promować ten niesamowity sport.

Kalendarz World SuperBike 2026
Australia (Phillip Island) (20‑22.02)
Portugalia (Portimão) (27‑29.03)
Holandia (Assen) (17‑19.04)
Węgry (Balaton Park) (1‑3.05)
Czechy (Most) (15‑17.05)
Hiszpania (Aragon) (29‑31.05)
Włochy (Misano) (12‑14.06)
Wielka Brytania (Donington Par.) (10‑12.07)
Francja (Magny‑Cours) (4‑6.09)
Włochy (Cremona) (25‑27.09)
Portugalia (Estoril) (9‑11.10)
Hiszpania (Jerez) (16‑18.10)
Będzie nam niezmiernie miło, jeśli postawisz nam wirtualną kawę – to nasze paliwo do dostarczania kolejnych informacji ☕






