Sezon 2015 był dla zespołu Sauber zupełnie nowym rozdziałem. Szwajcarska ekipa zdecydowała się na nowy skład kierowców, powierzając samochód Marcusowi Ericssonowi i debiutującemu Felipe Nasrowi. Choć duet ten odbił się od dna, jeszcze przed startem sezonu wokół zespołu rozpętała się prawdziwa burza prawna. Oto jak wyglądała walka o kokpit w Sauberze przed rozpoczęciem i w trakcie sezonu 2015.
Zero, czyli nic
Rok 2014 był dla szwajcarskiej ekipy najgorszym sezonem w historii startów w Formule 1. Dotychczasowi kierowcy Saubera, Adrian Sutil i Esteban Gutiérrez nie potrafili zdobyć ani jednego punktu. Niemiec dwukrotnie był bliski zdobycia punktów, zajmując jedenaste miejsce na inaugurację w Australii i przed letnią przerwą na Węgrzech.

Szczególnie rok 2014 zapadł w pamięci Sutilowi z innego, przykrego powodu – podczas Grand Prix Japonii z powodu aquaplaningu wypadł z trasy na zakręcie Dunlop na 42. okrążeniu. Na następnym kółku, poślizg zaliczył Jules Bianchi – samochód prowadzony przez Francuza uderzył w dźwig wyciągający samochód Adriana Sutila. Kierowca ekipy Marussia doznał rozlanego urazu aksonalnego i do ostatnich dni życia znajdował się w śpiączce, umierając 17 lipca 2015 w Nicei.

Sauber – nowy rozdział
1 listopada 2014, zespół Sauber poinformował, że jednym z kierowców zespołu na sezon 2015 będzie Marcus Ericsson. Szwedzki kierowca miał za sobą starty dla Caterhama, jednak nie zdobył ani jednego punktu – w dodatku jego zespół nie wziął udziału w rundach w Stanach Zjednoczonych i Brazylii, a sam Ericsson rozwiązał z nimi kontrakt przed finałem sezonu.
Pięć dni później sprawa związana z drugim kokpitem Saubera została rozwiązana. Partnerem zespołowym Marcusa Ericssona został Felipe Nasr, dotychczasowy kierowca rezerwowy Williamsa. Szefowa zespołu Monisha Kaltenborn zdecydowała całkowicie zmienić skład kierowców, co powodowało, że zarówno Adrian Sutil i Esteban Gutiérrez zostali bez posady na 2015 rok.

Sutil chciał wyjaśnień od zespołu, a ich zatrudnienie według Niemca „nie oznacza, że będą się dla nich ścigali„. Bardziej był zaskoczony jednak inny kierowca, a mianowicie Giedo van der Garde, pełniący w Sauberze rolę kierowcy testowego i rezerwowego. I wtedy się zaczęło.
Ale ja byłem pierwszy!
W grudniu 2014, niderlandzki kierowca złożył skargę do Szwajcarskiej Izby Arbitrażowej. Holender tłumaczył, że zespół obiecał mu awans na kierowcę wyścigowego w sezonie 2015. 2 marca, Izba orzekła, że Sauber musi zagwarantować Giedo van der Garde posadę w zespole. Idąc za ciosem, Holender złożył pozew do Sądu Najwyższego Stanu Wiktoria w Melbourne, miasta inauguracji sezonu 2015.
Podczas rozprawy, która odbyła się 9 marca, przedstawiciele zespołu twierdzili, że uczestnictwo van der Garde w wyścigu na Albert Park byłby ryzykowny, zarówno dla niego jak i pozostałych uczestników, ponieważ Holender nie brał udziału w testach przedsezonowych i nie miał do czynienia z modelem C34. Ostatni argument Holender obalił, twierdząc że wielokrotnie kierowcy przystępowali do wyścigu, nie mając zaznajomienia z samochodem.
Ogłoszenie werdyktu odroczono do 11 marca – sąd w Melbourne przyznał rację van der Garde. Dla zespołu był to cios, ponieważ decyzja nakazywała przekazanie kokpitu kierowcy z Rhenen na cały sezon 2015. Oczywiście Sauber wniósł apelację – zespół stwierdził, że umowa z Holendrem została rozwiązana w lutym za zgodą Rady ds. Uznawania Kontraktów, ponadto Holender miał naruszyć klauzulę poufności, omawiając kontrakt za pośrednictwem mediów. Ale i to nie pomogło ekipie – ich apelacja została odrzucona przez Sąd Najwyższy Stanu Wiktoria.
Zakłopotanie i rezygnacja
Po korzystnym dla siebie wyroku, Giedo van der Garde pojawił się w padoku toru Albert Park i nawet był widziany… w kombinezonie Marcusa Ericssona. I tutaj malutka ciekawostka – W 172 numerze F1 Racing z listopada 2018, w rubryce „Wy zadajecie pytania” trafiło moje pytanie do szwedzkiego kierowcy i oto jak odpowiedział:

Ostatecznie Sauber nie przystąpił do pierwszego treningu, natomiast później szwajcarski zespół i kierowca porozumieli się i van der Garde postanowił nie przystępować do wyścigu na torze Albert Park. W ostateczności Holender zawarł ugodę, zrzekając się praw do kokpitu – w zamian kierowca otrzymał 16 milionów dolarów. W październiku 2015, Bernie Ecclestone przyznał, że Giedo van der Garde podjął słuszną decyzję pozywając zespół.

Kto jeszcze chciał jeździć?
Myślicie, że sprawa z Sauberem dobiegła końca? Nic bardziej mylnego. O swoje postanowił powalczyć Adrian Sutil, który po utracie miejsca w szwajcarskiej ekipie trafił do Williamsa jako kierowca rezerwowy. Niemiec stwierdził, że miał z Sauberem ważny kontrakt na 2015 rok. W styczniu 2016, gazeta Neue Zurcher Zeitung poinformowała, że zespół dowodzony przez Monishę Kaltenborn musi wypłacić Sutilowi 3,5 miliona dolarów odszkodowania za zerwany kontrakt.
W kwietniu 2015, w rozmowie z telewizją Servus TV były szef Jordana, Midland czy HRT Colin Kolles przyznał, że kierowcą Saubera na sezon 2015 miał być Jules Bianchi. Francuz rzekomo miał podpisać kontrakt ze szwajcarskim zespołem w dniu feralnego Grand Prix Japonii.
Źródło: f1wm.pl (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11), autoweek.com
Będzie nam niezmiernie miło, jeśli postawisz nam wirtualną kawę – to nasze paliwo do dostarczania kolejnych informacji ☕






