WEC przenosi się tym razem do znanego ze swoich deszczów Fuji, gdzie odbędzie się siódma i przedostatnia runda World Endurance Championship. Mistrzostwo Świata Wyścigów Długodystansowych w owy weekend obchodziło swój setny wyścig od powstania serii w 2011.
Balance of Performance i mistrzowskie oczekiwania
BoP nie otrzymało zmian na tą rundę z powodu niefortunnej pogody podczas Lone Star Le Mans. Zespoły musiały się borykać z tym samym bilansem, co na początku września.
Na Fuji dopiąć tytuł mistrzowski mogłoby Ferrari AF Corse #51 i Manthey 1st Phorm #92, lecz wszystko było zależne od końcowego wyniku wspomnianych załóg i głównych rywali w mistrzostwie, kolejno AF Corse #83 i Vista AF Corse #21. Prywatne Ferrari z numerem #83 już zostało mistrzem świata zespołów.
Nawet nieźle, sucho
W porównaniu do poprzedniej rundy WEC, warunki kwalifikacyjne w Fuji były wręcz boskie na suchej nawierzchni, co pomogło stanowczo z przebiegiem sesji. Pierwszą sesję zwyciężyło United Autosports w dublecie – 95 i 59 ułożyły się po sobie na pierwszym i drugim miejscu. Poza hyperpole znalazły się duety aut Team WRT, Iron Lynx, Akkodis ASP Team i po jednym aucie od Iron Dames i Proton Competition z numerem #77.
Pomimo świetnych czasów Seana Gelaela i Sebastiana Bauda, to Eduardo Barichello zdobył pole position dla Racing Spirit of Leman #10 w ten weekend. Jest to drugi raz gdy Brazylijczyk staje na pierwszej pozycji klasy LMGT3 w tym sezonie WEC. Lider klasyfikacji LMGT3, Manthey 1st Phorm #92 zakwalifikował się dopiero na piątym miejscu.

Kwalifikacje Hypercar przyniosły nową niespodziankę – przynajmniej jedno auto od każdego producenta dostało się do Hyperpole. Najszybszy w pierwszej sesji okazał się Marco Sorensen, co po wybitnych treningach od załóg Astona Martina wydawało się formalnością. Drugie miejsce za nim zajęło Peugeot Totalenergies #93, których tempo z treningów również nie zanikło.
Jednakże owym autom brakło tempa w sesji Hyperpole. Cadillac zdobył Pole Position po niesamowitym okrążeniu od Alexa Lynna z samochodu #12. Drugie auto Cadillaca, jedyne które miało swoje siostrzane w kwalifikacjach, zajęło drugie miejsce. Reszta stawki została rozproszona po dziesięciu polach. AF Corse #83, które kwalifikował Robert Kubica, zajęło dziesiąte miejsce.

Fuji, tu nie jest za spokojnie
Akcja w Fuji zaczęła się na okrążeniu formującym. Sebastian Bourdais, zaczynający wyścig dla Cadillaca Hertz Team Joty #38 zakręcił się na pierwszym z nich. Obeszło się bez większej dramaturgii i Francuz rozpoczął wyścig z drugiego pola. Choć start był czysty, problemy objawiły się na drugim okrążeniu.
Aston Martin THOR #007 dzięki swojemu tempu wbił się w pierwszą dziesiątkę samochodów Hypercar. Tincknell, kierowca #007, przy przymierzaniu do wyprzedzenia AF Corse #83 przecenił dostępne miejsce. Jego stłuczka z żółtym Ferrari wywołała obrót BMW M Team WRT #15 i… masywną dziurę w aucie #83. W miejscu panelu z numerem w stawce była dziura. Hanson, który zaczynał wyścig dla AF Corse stracił przez to na tempie, a dziura została zaklejona taśmą przy pierwszym pit stopie.
Pierwsze VSC zostało wywołane przez resztki na torze z BMW i poprzednio uszkodzonego #007 już po czterdziestu minutach. Równolegle z ogłoszeniem go, zaczęły spływać kolejne kary od dyrekcji wyścigu. Przy wznowieniu, gdy do końca zostało pięć godzin, Peugeot Totalenergies wszedł w sekwencję zielonej flagi ofensywnie. Wyprzedzając #38 od razu z restartu, zapewniali sobie coraz lepszy dorobek punktowy.
Równolegle z owymi wydarzeniami, została przyznana największa kara w wyścigu. Toyota Gazoo Racing #8 otrzymała karę Stop-and-Go o długości aż trzech minut za złamanie zasad dotyczących zatrzymywania się pod FCY i awaryjnych zjazdów do alei serwisowej. Zabrało to owemu modelowi GR010 Hybrid jakiekolwiek szanse na dobry wynik na domowym podwórku.
Pierwszą dłuższą neutralizację otrzymaliśmy po dwóch godzinach. Proton Competition #99, które jechało na stanowisku lidera stawki przezdobrze wyliczony moment zjazdu, uderzyło w BMW M Team WRT #15. Samochód BMW wbił się w barierę z dużym impaktem. Naruszyło to bariery, które wymagały naprawy. Raffaele Marciello, który kierował wtedy autem #15 wyszedł z kolizji bez widocznych obrażeń.
Komuś karę?
Race Control w tym wyścigu miało opóźnienia dotyczące karania załóg i zespołów, jak i ostre wytyczne tego dotyczące. Niektóre decyzje zmieniły całkowicie szyk wyścigu. Alessandro Pier Guidi, którego auto z numerem #51 zostało w okolicach swojej pozycji zaczynającej nie wykazał się pozytywnie. Włoch po ponad dwóch godzinach zebrał dla swojego zespołu trzy kary za różne incydenty.
Sędziowie byli również ostrzejsi w kwestii limitów toru. Wiele zespołów otrzymało karę przejazdu przez aleję serwisową za owe wykroczenie. Ferrari AF Corse #51 i Iron Lynx #60 otrzymały 30s stop-and-go za szóste przewinienie.
Dzięki temu, że wiele zespołów popełniało błędy, Porsche Penske Motorsport #6 przebiło się do czołówki. Załoga #6 przeszła od jednych z najgorszych kwalifikacji w roku na walkę o zwycięstwo. Za to, Cadillac równolegle stracił na tempie. Tempo prywatnego 963 nie mierzyło się z tempem Peugeota. Spowodowało to spadek samochodu #99 w środek stawki, a uderzenie od Ferrari AF Corse #51 spowodowało powrót prywatnego Porsche w kierunku swojej pozycji startowej.
Z ponad połową dystansu wyścigu za nami, Aston Martin THOR #007 zderzyło się z Heart of Racing #27. Wywołało to FCY, które potem przez dyrekcję wyścigu zostało zamienione na Samochód bezpieczeństwa. Najbardziej skorzystało na tym Alpine Endurance Team #35, które przez swoją wcześniejszą strategię i ową decyzję wróciło do walki o zwycięstwo. Po tej neutralizacji samochody LMGT3 zaczynały przed Hypercarami, co wywołało jeszcze więcej chaosu.
Cóż to za wyścig!
Ostatnie dwie godziny mijały pod ciągłą presją. Peugeot TE #93 straciło swoją pierwszą lokatę do Alpine #35. Nie był to koniec walki, bo mieli w swoich lusterkach PPM #6. W środku stawki nie było ani spokojniej. Aston Martin THOR #009 znowu odzyskał na tempie co wiązało się z walką z pogrzebanym w środku stawki Ferrari AF Corse #50. AF Corse #83, które odzyskało tempo po zaklejeniu brakującego panelu, walczyło o punkty.
Gdy już było wiadomo że Peugeot #93 nie odzyska pierwszego miejsca kosztem załogi #35, wydarzyło się coś spektakularnego w klasie LMGT3. Samochodowi #21 Vista AF Corse została przyznana kara pięciu sekund do pitstopu, która została doliczona do ich czasu ogólnego. W ten sposób musieli okazać wyższość Corvette należącej do TF Sport z numerem #81.
Wyścig padł łupem Alpine Endurance Team po raz pierwszy od sezonu 2022. Podium uzupełnili znani kandydaci, Peugeot TotalEnergies #93 i Porsche Penske Motorsport #6. LMGT3 wygrało wyżej wspomniane TF Sport #81, z Vista AF Corse #21 zajmującym drugie miejsce i The Bend Team WRT #31 na trzeciej lokacie.


Przez bardzo duża ilość kar oficjalna klasyfikacja była opóźniona o aż siedem godzin, lecz wyszło to niektórym zespołom na dobre. Finalnie, żaden z liderów nie zdobył tu mistrzostwa, a ich rywale tylko zyskali punktowo.
Przygody AF Corse w Fuji
Choć tempo prywatnego Ferrari w ten weekend nie było najlepsze, to nie popełnianie błędów ocaliło ich weekend. Główny rywal w mistrzostwach żółtego 499p przez swoje błędy, #51, skończył wyścig bez punktów na piętnastej pozycji. Różnica punktowa zmniejszyła się do tylko trzynastu punktów. W Bahrajnie nawet mistrzostwo WEC pozostaje możliwe dla #83.

Źródła: Oficjalne konto FIA WEC na X, Oficjalne Konto Michellin na Flickr





