Strona główna / Polacy / Michał Staszak udowadnia tempo w 3. rundzie ROK Cup Poland

Michał Staszak udowadnia tempo w 3. rundzie ROK Cup Poland

Michał Staszak

Miniony weekend przyniósł gigantyczne emocje kibicom zgromadzonym na torze w Słomczynie, gdzie rozegrano 3. rundę serii ROK Cup Poland. Dla Michała Staszaka były to zawody pełne skrajnych nastrojów — od technicznego dramatu w kwalifikacjach, przez trudne, deszczowe zmagania, aż po genialną pogoń z końca stawki i sędziowskie kontrowersje w finale. Mimo przeciwności losu, młody kierowca po raz kolejny udowodnił, że jego stałe miejsce znajduje się w ścisłej czołówce sezonu.

Weekend wyścigowy rozpoczął się dla Michała Staszaka bardzo obiecująco. Oficjalne treningi potwierdziły solidne przygotowanie sprzętowe i świetną dyspozycję kierowcy. W ostatniej sesji treningowej bezpośrednio poprzedzającej czasówkę, Staszak wykręcił obiecujący, 8. czas, co dawało realne nadzieje na walkę o wysokie pozycje startowe.

Kwalifikacyjny dramat, start z końca stawki i deszczowy chaos

Prawdziwy sprawdzian charakteru nadszedł jednak w najmniej oczekiwanym momencie. Już na pierwszym okrążeniu pomiarowym w kwalifikacjach w gokarcie Michała doszło do nagłej awarii gaźnika. Usterka okazała się na tyle poważna, że zawodnik nie zdołał nawet dotrzeć do linii pomiaru czasu. Brak zarejestrowanego rezultatu oznaczał jedno — konieczność startu do wyścigów głównych z ostatniego miejsca na gridzie.

Pierwszy wyścig dostarczył organizatorom i zawodnikom ogromu pracy logistycznej. Tuż przed startem, na okrążeniu formującym, nad Słomczynem zaczął padać deszcz, podczas gdy cała stawka poruszała się na oponach typu slick. Na pierwszym zakręcie doszło do sporego zamieszania, w którym ucierpiało kilku kierowców. Michał Staszak popisał się znakomitym refleksem, bezbłędnie uniknął kolizji i błyskawicznie przebił się na 12. pozycję.

ZOBACZ TAKŻE  Michał Staszak z solidnym debiutem w ROK Cup Poland

W tym momencie sędziowie podjęli decyzję o przerwaniu wyścigu w celu zmiany opon na deszczowe. Niestety, procedura restartu okazała się dla Michała wysoce niesprzyjająca. Decyzją arbitrów zawodnicy zostali uformowani według pierwotnej listy z kwalifikacji, co zaprzepaściło zyskane pozycje. Dodatkowo stawkę ustawiono w jednym rzędzie, co na wąskim torze jeszcze bardziej utrudniało manewry wyprzedzania. Pomimo tych niesprzyjających okoliczności, Michał po twardej walce ukończył bieg na 12. miejscu. W drugim wyścigu utrzymał równe tempo, meldując się na mecie jako 11.

Pogoń za czołówką i sędziowski nokaut

Prawdziwy pokaz umiejętności Staszaka kibice zobaczyli w drugiej fazie zawodów. W trzecim wyścigu kierowca zrealizował precyzyjny plan i po pięknej jeździe awansował na świetne, 8. miejsce, powtarzając wynik z udanego treningu.

Największa dramaturgia towarzyszyła jednak czwartemu, finałowemu biegowi. Na torze panował totalny chaos — dochodziło do licznych kraks i zderzeń. Staszak zaprezentował genialny instynkt, dwukrotnie w ostatnim ułamku sekundy unikając poważnych kolizji. Sukcesywnie odrabiał straty, tasując się z rywalami i na ostatnim okrążeniu jechał już na fantastycznej, 3. pozycji. Ostatecznie, po minimalnej stracie na ostatnich metrach, przeciął linię mety jako czwarty zawodnik zawodów.

Radość ze znakomitego wyniku i spektakularnego awansu nie trwała jednak długo. Po wyścigu sędziowie nałożyli na Michała dwie kary: 5 sekund za wciśnięty zderzak (będący efektem walki w tłumie) oraz kolejne 5 sekund za rzekomą zmianę kierunku jazdy. O ile pierwsza kara miała charakter czysto techniczny i automatyczny, o tyle druga wzbudziła ogromne kontrowersje w zespole. Arbitrzy nie uwzględnili wyjaśnień teamu, co zepchnęło Michała w oficjalnych wynikach tego biegu na 16. lokatę.

ZOBACZ TAKŻE  Miłosz Smuk z cenną nauką wyniesioną z Lonato

Michał Staszak: po raz kolejny mogłem pokazać świetne tempo

„Generalnie po raz kolejny w tym sezonie usterka techniczna na samym początku weekendu zmusiła nas do odrabiania strat z samego końca stawki. Po raz kolejny mogłem jednak udowodnić, że mam świetne tempo, a moim naturalnym miejscem w tym sezonie jest pierwsza dziesiątka. Wyścig finałowy pokazał zarazem moją dojrzałość w unikaniu wypadków, choć decyzje sędziowskie po mecie pozostawiają spory niedosyt. Musimy to zaakceptować, wyciągnąć wnioski i skupić się na kolejnych rundach. Wierzę, że będzie tylko lepiej” – przyznaje Michał Staszak.

Mimo kapryśnego szczęścia i problemów niezależnych od samego kierowcy, runda w Słomczynie pokazała olbrzymi potencjał sportowy Michała. Zdolność do widowiskowego wyprzedzania oraz utrzymanie chłodnej głowy w sytuacjach kryzysowych to kapitał, który z pewnością zaprocentuje w kolejnych startach tego sezonu.

Źróło: informacja prasowa zawonika


Podobają Ci się nasze teksty? Chciałbyś się jakoś odwdzięczyć?
Będzie nam niezmiernie miło, jeśli postawisz nam wirtualną kawę – to nasze paliwo do dostarczania kolejnych informacji ☕
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *